19 października minęło 31 lat od zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana „Solidarności”. Czterej skazani za tę zbrodnię esbecy dawno wyszli na wolność, ich przełożonym włos z głowy nie spadł.
- Advertisement -
19 października 1984 roku ks. Jerzy Popiełuszko, na zaproszenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy przyjechał do parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Do porwania doszło tego samego dnia, podczas drogi powrotnej do Warszawy. Księdza Popiełuszkę i jego kierowcę Waldemara Chrostowskiego porwali esbecy z zajmującego się szkodzeniem Kościołowi Departamentu IV MSW.
Przebrani w mundury drogówki bandyci ze Służby Bezpieczeństwa: Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski, związali księdza Popiełuszkę i wrzucili do bagażnika. Kierowcy księdza udało się uciec. Dwa tygodnie później, ciało księdza wyłowione zostało z zalewu na Wiśle niedaleko Włocławka. Skrępowane zwłoki obciążone były kamieniami.
Po tzw. procesie toruńskim z grudnia 1984 roku trzej mordercy usłyszeli wyroki po 25, 15 i 14 lat więzienia. Czwarty, Adam Pietruszka, został skazany na 25 lat za kierowanie trzema zbrodniarzami. Ledwie po dwóch latach trzem sprawcom kara została złagodzona niemal o połowę. Po raz drugi wyroki zostały zmniejszone w 1987 roku, w związku z amnestią. Ksiądz Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany w 2010 roku.
