Niemiecki rynek pracy właśnie zapisał się w statystykach grubą czcionką – i to niekoniecznie w najbardziej optymistycznej wersji. Bezrobocie w Niemczech przekroczyło 3 miliony osób. Stopa bezrobocia na poziomie 6,6 proc. i najsłabsze dane od ponad dekady brzmią jak zimny prysznic dla gospodarki, która przez lata uchodziła za wzór stabilności.
A jednak obraz nie jest czarno-biały. Obok niepokojących liczb pojawiają się pierwsze sygnały odbicia, które pozwalają spojrzeć na to zjawisko szerzej – z dystansem, ale i odrobiną gospodarczej ciekawości.
Ponad 3 miliony ludzi bez pracy
Styczeń okazał się wyjątkowo surowy dla niemieckiego rynku pracy. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych sięgnęła 3,085 mln, co oznacza wzrost aż o 177 tys. osób w porównaniu z grudniem 2025 roku. To największy miesięczny skok od lat i poziom nienotowany od lutego 2014 roku, gdy bez pracy pozostawało 3,138 mln osób.
Sama stopa bezrobocia wzrosła w ciągu miesiąca o 0,4 pkt proc., osiągając 6,6 proc. Zima statystycznie zawsze bywa trudniejsza, ale skala tegorocznych danych wyraźnie wykracza poza sezonową normę.
Zobacz także: Jak przygotować się do powrotu na polski rynek pracy?
PKB z lekkim odbiciem bez efektu „wow”
Niemal równolegle z rekordami bezrobocia pojawiły się wiadomości dające powody do ostrożnego optymizmu. Po dwóch latach recesji niemiecki PKB w ostatnim kwartale 2025 roku wzrósł o 0,3 proc., czyli więcej, niż zakładano. To niewielki, ale wystarczający ruch, by uniknąć trzeciego roku bez progresu.

Za poprawę odpowiadały głównie wydatki konsumpcyjne zarówno prywatne, jak i publiczne. Konsumenci wrócili do portfeli, a państwo do inwestycji. Problem w tym, że rynek pracy w Niemczech reaguje wolniej niż wykresy. Efekty ożywienia nie przekładają się jeszcze na nowe etaty.
Dziesiątki tysięcy etatów znikają z rynku pracy
Niemcy odczuwają też skutki zmian zachodzących poza ich granicami. Eksport przez lata będący motorem napędowym gospodarki zwolnił. Szczególnie widoczne jest to w relacjach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi. Równocześnie narasta konkurencja ze strony Chin, co najmocniej uderza w przemysł motoryzacyjny. To właśnie w tym sektorze ostatnio zlikwidowano w Niemczech dziesiątki tysięcy miejsc pracy.
Rząd wiąże duże nadzieje z planowanymi miliardowymi inwestycjami w infrastrukturę i obronność – drogi, kolej, modernizację zaplecza technicznego. Problem w tym, że takie projekty nie działają jak espresso. Ekonomiści szacują, że pełny ich efekt będzie widoczny około 2027 roku.

