Wielka Brytania szykuje się do kwarantanny domowej. Niestety, nie każdy uwierzył w słowa Borysa Johnsona, kiedy to w swojej mowie do narodu zapewniał o zapasach żywnościowych. Każdy na własne oczy może przekonać się, że obecnie brakuje najbardziej podstawowych produktów.
W środowy poranek odwiedziłam kilka supermarketów na południu Londynu, i w żadnym nie było papieru toaletowego. Za to w miejscu, gdzie zwykle był zastałam informację o tym, że jeden klient może kupić tylko dwa opakowania papieru na osobę. Niestety, nie było ani jednego opakowania! Brakuje również pieluch jednorazowych i mleka w proszku dla niemowląt.
Kolejnym towarem deficytowym jest Paracetamol. Odkąd rozpowszechniono informację o tym, że Ibuprofen nie działa w przypadku koronowirusa, a nawet ma niekorzystne skutki uboczne Paracetamolu nie ma nigdzie.
Przeczytaj też: „Mamo, kiedy będzie koniec świata?” czyli Greta Thunberg i ataki paniki u dzieci
Tego dnia miałam jednak szczęście, bo w ostatnim sklepie, jakim okazał się Lidl zobaczyłam na półce kilka ostatnich opakowań tego leku. Pewna Brytyjka, która stała obok mnie trzymała w jednej dłoni pięć opakowań i drugą ręką sięgała po kolejne. Z ciekawości spytałam po co jej aż tyle, na co szybko odpowiedziała, że jest tu z córkami, a że na głowę można kupić dwa opakowania to wzięła dla każdej. Po odstaniu w gigantycznej kolejce do kasy faktycznie zauważyłam, że pracownicy liczą i upewniają się, że nikt nie kupuje Paracetamolu więcej niż mu przysługuje.
Dla Anglików widok pustych półek sklepowych jest nie lada wydarzeniem i czymś zupełnie nowym, do czego nie przywykli. W przeciwieństwie do Polaków, którzy mają jeszcze w pamięci czasy stanu wojennego, gdzie nic nie było, wychowani w wolnym kraju słynącym z dobrobytu nie bardzo wiedzą, jak odnaleźć się w tej sytuacji. Kupują wszystko jak popadnie w myśl zasady: skoro produkt jest jeszcze na półkach, to znaczy, że trzeba go kupić.
Znajoma Polka, która pracuje w jednym z supermarketów powiedziała mi, że codziennie widzi te same twarze, tych samych klientów, którzy wracają do sklepu codziennie, by zanieść do domu te same produkty, które zakupili poprzedniego dnia. Trudno się dziwić takiemu zachowaniu skoro najbliższe terminy dostawy zakupów przez internet w Londynie są na początek kwietnia.
Z dobrych wiadomości są takie, że od 23 marca osoby niepełnosprawne i powyżej siedemdziesiątego roku życia będą miały w Wielkiej Brytanii pierwszeństwo w zakupach przez internet. Jeden z wiodących brytyjskich supermarketów, Morrisons planuje stworzyć aż 3.500 nowych miejsc pracy, aby usprawnić sprzedaż artykułów podstawowej potrzeby. Kolejny supermarket, Iceland otworzył specjalne godziny, w których wpuszcza do sklepu wyłącznie osoby starsze, bez zbytecznego narażania ich na kontakt zwłaszcza z dziećmi, które mogą przenosić koronowirusa.
Małgorzata Mroczkowska, Londyn
Dziennikarka polonijna, założycielka portalu dla polskich rodzin w UK Mums from London. Autorka współczesnych powieści, matka dwójki dzieci i właścicielka labradora w kolorze biszkoptowym. W Londynie mieszka wraz z rodziną od 2004.

