W wielkim finale Euro 2016 zagrają Portugalczycy z Francuzami. Która z tych drużyn sięgnie po Puchar Henriego Delaunaya?
Za gospodarzami turnieju na Stade de France w Saint-Denis pod Paryżem murem będą stali nie tylko kibice, ale i cały kraj. „Tricolores” niesienie dopingiem zmierzą się zespołem, z którym od 1975 roku wygrali dziesięć kolejnych spotkań! W sumie bilans meczów międzypaństwowych między tymi reprezentacjami wygląda tak – 18 wygranych Francji, jeden remis i zaledwie pięć zwycięstw Portugalii.
Nie tylko statystyki przemawiają za Francuzami, ale również historia – zwykle, gdy pod Paryżem organizuje się turniej piłkarski wygrywają go gospodarze. Tak było na Euro w 1984, tak było podczas mistrzostw świata w 1998, choć w 1960 złota zdobyć się nie udało. Trudno więc nie upatrywać we Francji faworyta przed finałem, ale jak wiadomo takie mecze rządzą się zupełnie innymi prawami. Często decydują detale, dyspozycja dnia, jakieś zupełnie losowe wydarzenia.
Rasistowski list z białym proszkiem trafił do muzułmańskiego parlamentarzysty
Nie licząc meczu z Niemcami w droga do finału Francuzów była stosunkowo łatwa. Grupowa rywalizacja z Rumunami, Albanią i Szwajcarią, 2:1 z Irlandią w 1/8, rozstrzelanie zmęczonych Islandczyków w 1/4. Przynajmniej w połowie z tych meczów błyszczał Antoine Griezmann, który przed meczem o złoto kreowany jest na najlepszego piłkarza tego turnieju. Zawiódł Paul Pogba, ale w fantastycznej dyspozycji znajduje się Dimitri Payet, który jednym magicznym podaniem może zadecydować o losach meczu.
A co u Portugalczyków? Po meczach fazy grupowej nikt chyba nie spodziewał się, że zajdą tak daleko! Cristiano Ronaldo i spółka męczyli się z takimi potęgami, jak Austria, Węgry i Islandia. W sumie nie wygrali ani jednego meczu, ale w fazie grupowej zaczęli się rozkręcać. Rozprawili się z mocnymi Chorwatami, dali radę Polakom i Walijczykom.
A CR7? Najlepszy futbolista Starego Kontynentu długo szukał we Francji formy, ale gdy przyszło do decydujących meczów udało mu się ją znaleźć. W półfinale zaprezentował się z jak najlepszej strony (fenomenalny gol główką!) i ostrzy sobie zęby na pierwszy reprezentacyjny sukces.
Tragiczny wypadek w Darlington. Autobus uderzył w budynek
Jeśli by tak się stało to złoty medal trafiłby chyba do najbrzydziej grającej kadry Portugalii w historii! Trener Santos nie robi sobie nic z zarzutów, że jego zespół gra niezbyt efektownie, za bardzo skupia się na defensywie i strzela mało bramek. Póki co bronią go wyniki, które osiąga w dodatku bez zawodników uchodzących za gwiazdy światowego formatu.
Francja czy Portugalia? Griezmann czy CR7? Dimitri Payet czy Nania? Didier Deschamps czy Fernando Santos? Dowiemy się już dzisiaj!
