Rozmowa o redukcji masy ciała w podstawowej opiece zdrowotnej nie kończy się już na kartce z zaleceniami i hasłach o zmianie stylu życia. Dziś systemy ochrony zdrowia coraz częściej traktują farmakologiczne leczenie otyłości jako element strategii cywilizacyjnej – nie modę, lecz inwestycję.
W Anglii do kontraktów lekarzy rodzinnych wprowadza się od kwietnia bonusy sięgające 3 tys. funtów rocznie za maksymalizowanie liczby pacjentów kwalifikujących się do nowoczesnej terapii lekiem Mounjaro. Leczenie ma odtąd wyprzedzać chorobę, a nie ją gonić.
Otyłość w Wielkiej Brytanii to sprawa wagi ciężkiej
Ponad połowa mężczyzn w Wielkiej Brytanii i prawie jedna trzecia kobiet zmaga się z nadwagą. Prognozy wskazują, że za niespełna 20 lat aż około 80 proc. mieszkańców Wielkiej Brytanii będzie otyłych, przy czym chodzi o osoby z nadmiarem masy ciała przekraczającym 30 kilogramów. Konsekwencje chorobliwej otyłości finansowo odczuje całe społeczeństwo. Do 2050 roku leczenie związanych z nią schorzeń ma kosztować podatników 45 miliardów funtów.
Szacuje się, że nadmierna masa ciała u kobiet skraca przewidywaną długość życia aż o jedną trzecią. Podobny wpływ ma brak aktywności fizycznej. Połączenie tych dwóch czynników zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci do 57 proc. W przypadku mężczyzn nadwaga podnosi prawdopodobieństwo wcześniejszego zgonu o około jedną czwartą. Gdy towarzyszy jej niska sprawność fizyczna, zagrożenie wzrasta do połowy.
Ponad milion pacjentów na zastrzykach odchudzających
Według BBC już ponad milion osób korzysta z preparatów iniekcyjnych wspierających odchudzanie, przy czym aż 90 proc. finansuje je prywatnie. Mocno pokazuje to skalę popytu i jednocześnie uwidacznia nierówności w dostępie do pomocy. Plan zakłada, że do 2028 roku około 220 tys. pacjentów będzie otrzymywać terapię w ramach publicznego systemu. Dzisiaj dostęp ograniczają bardzo wysokie progi – BMI powyżej 40 i współistniejące choroby, a w kolejnym etapie powyżej 35.
Selektywne podejście nie jest przypadkiem: przy ogromnym zainteresowaniu system musi działać jak filtr. Zarazem wdrażanie nowych rozwiązań jest niejednolite. Część lekarzy przepisuje leki rzadziej, niż zakładano, co pokazuje, że zmiana nawyków w medycynie trwa dłużej niż medialny entuzjazm.
Finansowe zachęty są w brytyjskim modelu czymś standardowym – wcześniej dotyczyły m.in. szczepień, statyn czy opieki nad osobami z demencją. Teraz do tej listy dołącza leczenie otyłości, co symbolicznie podnosi je do rangi jednego z głównych wyzwań zdrowotnych XXI wieku.

Farmakoterapia w duecie ze zdrowymi wyborami
Nowoczesne leki nie funkcjonują w próżni. Największą skuteczność osiąga się dopiero w połączeniu z trwałym wsparciem behawioralnym. To tu zaczyna się lajfstajlowy wymiar całej historii: zdrowie przestaje być wyłącznie kwestią indywidualnych decyzji, a staje się projektem społecznym.
Farmakoterapia bez zmiany środowiska żywieniowego i nawyków działa jak szybka poprawka w systemie operacyjnym. Co prawda pomaga doraźnie, ale nie wygasza źródła problemu. Dlatego równolegle mówi się o profilaktyce, urbanistyce sprzyjającej ruchowi, edukacji żywieniowej i dostępności zdrowej żywności.
Kolejki, koszty i przeciążeni lekarze – niewygodna prawda o systemie
Największym napięciem pozostaje różnica między społecznym wyobrażeniem a rzeczywistą skalą dostępności terapii. Bonusy finansowe nie zmieniają od razu kryteriów kwalifikacji, więc podział na tych, którzy mogą zapłacić prywatnie, i tych czekających w kolejce, nadal istnieje. Do tego dochodzą rosnące obciążenie lekarzy rodzinnych i ryzyko tworzenia nierealistycznych oczekiwań wśród pacjentów.
Tyle z jednej strony. Z drugiej – pojawia się zupełnie nowa narracja: otyłość przestaje być wyłącznie tematem estetycznym, a staje się jednym z głównych pól walki o długość i jakość życia. To przesunięcie akcentów – z leczenia powikłań na zapobieganie – może w dłuższej perspektywie zmienić system ochrony zdrowia i codzienne wybory.

