Fot: Wikimedia Commons
W związku z mandatami wydanymi w aferze "partygate" swoją rezygnację złożył parlamentarny podsekretarz stanu ds. sprawiedliwości w rządzie Borisa Johnsona. Lord David Wolfson w ten sposób wyraził swój sprzeciw w obliczu łamania restrykcji na Downing Street 10.
Pierwszy członek administracji rządowej złożył swoją rezygnację po tym, jak na jaw wyszła afera "partygate" i winni zostali ukarani. Lord David Wolfson skrytykował „oficjalną odpowiedź” ze strony władz UK na „wielokrotne łamanie zasad” w liście napisanym do samego premiera. Niektórzy posłowie torysów, którzy wcześniej wzywali premiera do rezygnacji, wyrazili swoje poparcie dla decyzji podsekretarz stanu. W dniu wczorajszym trzech posłów Partii Konserwatywnej publicznie oświadczyło, iż Boris Johnson powinien zrezygnować. Przypomnijmy, Met Police ukarała mandatami brytyjskiego premiera, jego żonę oraz kanclerza skarbu. Powód? Złamanie zasad lockdownu podczas pandemii koronawirusa. Mieszkańcy UK nie mają wątpliwości, że Boris Johnson powinien odejść – ponad połowa (57 proc.) Brytyjczyków uważa, że premier powinien podać się do dymisji.
Jest pierwsza rezygnacja w konsekwencji "partygate", ale…
Z drugiej strony, 30 proc. respondentów (prawie co trzeci) sądzi powinien zachować swoje stanowisko. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: "Partygate: Czy Boris Johnson poda się do dymisji po mandacie za imprezę lockdownową? Większość Brytyjczyków uważa, że powinien". Po szczegóły w tej sprawie odsyłamy właśnie do niego.
Adwokat Lord Wolfson pełnił swoją funkcję w ministerstwie sprawiedliwości od grudnia 2020 roku. Był osobą odpowiedzialną za prawa człowieka i konstytucję. W swoim liście rezygnacyjnym powiedział, że „skala, kontekst i charakter” naruszeń obostrzeń covidowych w rządzie są niezgodne z rządami prawa. Dodał, że „nie miał innego wyjścia” jak zrezygnować, biorąc pod uwagę swoje „obowiązki ministerialne i zawodowe” w tym zakresie.
Dymisję złożył podsekretarz w ministerstwie sprawiedliwości
„To nie jest tylko kwestia tego, co wydarzyło się na Downing Street, czy twojego własnego postępowania” – napisał do premiera. „Jest to także, a może nawet bardziej, oficjalna reakcja na to, co się wydarzyło”.
