Londyn od lat przyciągał ludzi ambitnych, odważnych i wierzących w rozpoczęcie tam dorosłego życia z rozmachem. Wielka stolica, wielkie pieniądze, wielkie szanse – przynajmniej w teorii. Faktycznie więcej młodych mieszkańców odkrywa, że za miejskim blaskiem kryją się czynsze groźniejsze niż horror, wyboista droga do kariery i rutyna męcząca szybciej niż poranny tłok w metrze.
Jak podaje My London, nawet 800 tys. osób w wieku 18–30 lat może opuścić brytyjską stolicę do 2030 roku. Londyn nadal kusi, ale rzadziej zatrzymuje na dłużej. To wyjątkowo gorzka diagnoza dla miasta, które przez dekady przyciągało ambitnych z całego świata.
Miasto możliwości zmienia się w miasto przetrwania
Raport London Heritage Quarter pokazuje bezlitosne liczby. Dwóch na pięciu młodych dorosłych rozważa wyprowadzkę z Londynu w ciągu 5 lat, a co trzeci spodziewa się opuścić stolicę w 2 lata. To około 600 tys. ludzi, którzy najwyraźniej uznali, że romantyzm życia nad Tamizą kończy się przy pierwszym rachunku za czynsz. W 2025 roku mieszkańcy Londynu po raz pierwszy w historii musieli przeznaczać średnio ponad 2 tys. miesięcznie na życie. Statystyczny londyńczyk potrzebował około 68 funtów dziennie, aby utrzymać dotychczasowy standard życia.
Najczęściej wskazywanymi problemami są:
- astronomiczne koszty wynajmu mieszkań,
- wysokie ceny codziennego życia,
- ograniczone możliwości rozwoju zawodowego,
- stagnacja płac wobec rosnących wydatków,
- łatwiejsza praca zdalna poza stolicą,
- pogarszające się poczucie bezpieczeństwa.
W zeszłym roku w wywiadzie dla Gazeta.pl popularny historyk Norman Davies stwierdził, że Wielka Brytania się zmieniła i przestaje być dobrym miejscem do życia. Od połowy 2024 roku do połowy 2025 roku na emigrację do UK zdecydowało się tylko 7 tys. Polaków, a wyjechało z Wysp 25 tys. naszych rodaków.
Ile kosztuje wynajem pokoju w Londynie w 2026 roku?
Aż 81 proc. badanych twierdzi, że Londyn okazał się droższy, niż zakładali. To imponujące osiągnięcie miasta, które od lat uchodziło za finansowy survival. Z kolei 61 proc. uważa, że po pandemii COVID-19 sytuacja ekonomiczna wyraźnie się pogorszyła.
Londyn pozostaje zdecydowanie najdroższym miejscem do wynajmu pokoju w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy średnia krajowa wynosi niespełna 800 funtów, w stolicy płaci się o ponad jedną czwartą więcej. Na początku 2026 roku wynajęcie pokoju we współdzielonym mieszkaniu w Londynie oznaczało wydatek przeważnie od 750 do 1250 funtów miesięcznie. Na obrzeżach miasta można znaleźć oferty o połowę tańsze.
Kariera? Tak, ale najpierw zapłać za bilet wstępu
Londyn przez lata sprzedawał wizję kariery jak produkt premium. Problem w tym, że coraz mniej osób stać na ten sam poziom. Szczególnie mocno odczuwają to młodzi ludzie zarabiający w okolicach 30 tys. funtów rocznie. Dwóch na pięciu z nich uważa, że perspektywy zawodowe są gorsze niż pięć lat temu. Życie na emigracji – jakie pojawiają się problemy i jak sobie z nimi radzić?
Mimo że Londyn nadal oferuje jedne z najwyższych wynagrodzeń w Wielkiej Brytanii, pensje nie gwarantują komfortu. Po opłaceniu czynszu lub rat kredytu oraz pokryciu kosztów energii, ubezpieczeń, rachunków oraz zakupów spożywczych przeciętnemu pracownikowi pozostaje średnio 1,057 funtów miesięcznie do swobodnego wykorzystania.

Ze względu na wysokie koszty zatrudnienia przedsiębiorcy ostrożniej tworzą nowe miejsca pracy, a młodzi dłużej tkwią na słabiej opłacanych stanowiskach. Awans przypomina kolejkę do metra w godzinach szczytu i będzie tylko trudniej, ponieważ mamy kryzys na brytyjskim rynku pracy. Do połowy 2027 roku aż ćwierć miliona osób może stracić stanowiska.
W międzyczasie praca hybrydowa i zdalna otworzyła nową furtkę. Połowa ankietowanych deklaruje, że chętnie zamieszkałaby poza Londynem, nadal pracując dla londyńskiej firmy. Trudno się dziwić – skoro laptop działa tak samo w Brighton, Manchesterze, Birmingham, Leeds, Bristol, Liverpoolu czy Cambridge, po co dopłacać za londyński stres?
Bezpieczeństwo i tanie mieszkania. Dwa słowa ważniejsze niż slogan
W emigracji z Londynu nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Aż 51 proc. młodych respondentów uważa, że Londyn jest mniej bezpieczny niż w 2021 roku. Niemal 80 proc. twierdzi, że zetknęło się z przestępczością w jakiejś formie.
Jednocześnie Londyn nie stracił całkowicie swojego magnetyzmu. Wciąż 38 proc. młodych ludzi mieszkających poza stolicą rozważa przeprowadzkę do miasta w ciągu dwóch lat. Problem polega na tym, że coraz częściej traktują Londyn jak przystanek, a nie cel.
Bez poprawy dostępności rynku nieruchomości stolica Wielkiej Brytanii prawdopodobnie zacznie przegrywać walkę o talenty. Bo nawet najbardziej ambitny człowiek nie zbuduje przyszłości w miejscu, w którym pensja znika z portfela szybciej niż kawa z kubka.
