W Wielkiej Brytanii nie ma w zasadzie tzw. stref „no go”, spotykanych w niektórych europejskich czy amerykańskich metropoliach. A jednak, jedna z ulic w Birmingham mogłaby z powodzeniem nosić ten tytuł, jako że wielu rodziców nie pozwala tam zapuszczać się swoim dzieciom.
Slade Road w Birmingham – czy to najniebezpieczniejsza ulica w Wielkiej Brytanii?
Cóż, w zasadzie trudno byłoby kategorycznie stwierdzić, że tak właśnie jest, ale z pewnością jest ona jednym z tych miejsc, gdzie włos na głowie może się zjeżyć a ciało może oblecieć gęsia skórka. Ludzie mieszkający pod tym niechlubnym kodem pocztowym mówią, że Slade Road w Birmingham przepełniona jest przemocą, narkomanami i prostytutkami, a dodatkowo szybują tu statystyki dotyczące kradzieży. Slade Road, która łączy dzielnice Stockland Green i Gravely Hill na północy miasta, jest przez wielu okolicznych mieszkańców uznawana za prawdziwą strefę „no go” (ang. no-go area lub no-go zone), a rodzice nie pozwalają tam zapuszczać się swoim dzieciom.
W tej części Birmingham można solidnie oberwać
56-letni Andy, który mieszka przy Slade Road od 22 lat, szczegółowo opowiedział na łamach „Daily Star”, dlaczego jego ulica ma „tak złą reputację”. – Koledzy mojego najmłodszego chłopaka nie mogą tu przychodzić, ponieważ ich rodzice słyszeli o Slade Road. To on musi iść do nich – zaznaczył, podkreślając, że okoliczni mieszkańcy boją się w tym miejscu o bezpieczeństwo swoich dzieci i są świadomi zagrożeń czyhających na nich czy to ze strony młodocianych przestępców, czy to szybko jeżdżących tu kierowców, czy wreszcie ze strony włóczących się po ulicy prostytutek. I dodał: – Jeden z moich chłopaków był w parku ze swoimi kumplami, gdy podeszło do nich kilku facetów – starszych od nich. Rzucili się na nich i próbowali wyciągnąć rzeczy z kieszeni mojego dziecka. Wybrali złego dzieciaka. Inny z jego kolegów został dźgnięty nożem w nogę za telefon komórkowy tuż przy Slade Road. To nie jest najprzyjemniejsza z dróg. Moja żona nawet nie przechodzi przez tę ulicę, żeby pójść do sklepu, bo nie czuje się tu bezpiecznie. To po prostu nie jest miłe, wszędzie są alkoholicy i narkomani. Kiedy idę ulicą, ciągle jestem zatrzymywany i pytany, czy wiem, skąd wziąć narkotyki, dlatego mówię „czy wyglądam na narkomana?”.
Tylko najtwardsi są w stanie przetrwać w tej części Birmingham?
56-letni Andy wyznał też na łamach „Daily Star”, że tylko najtwardsi są tu w stanie żyć. – Jeśli jesteś nieśmiały, słaby lub przestraszony, nie przetrwasz tutaj. Jeśli zobaczą, jak idziesz [ulicą] przestraszony, nie przetrwasz – mówi Brytyjczyk, zaznaczając, że w niedzielne popołudnia ulicą pędzą na motocyklach młodociane gangi, liczące nawet 30 członków. – Dziewczyna mojego najmłodszego mieszka w Stoke i on spędza tam więcej czasu niż tutaj. Nienawidzi tu wracać. On mówi, że [doskonale] wie, dokąd wraca, bo od razu można wyczuć zioło na drodze.
Mieszkańcy Slade Road i okolic skarżą się, że po zmroku sytuacja ulega znacznemu pogorszeniu, zwłaszcza gdy na rogu ulicy, pod sklepem, ustawiają się ludzie i piją na umór. – Ktoś ukradł skrzynkę napoju [stojącą na chodniku z dostawy] i pobiegł tą drogą. Po prostu wziął ją i odszedł. Za dużo jest tu kradzieży – mówi rozgoryczony, 60-paroletni mężczyzna. A inny, nieco młodszy, wtóruje mu tymi słowy: – Mam dzieci. Martwię się o moje dzieci. Przez większość czasu sam kupuję tu rzeczy. Nie pozwalam moim dzieciom wychodzić na tę ulicę i samodzielnie przez nią przechodzić.
W tym miejscu w UK prostytutki oferują swoje usługi za £5
Slade Road okryło się tak złą sławą, że nawet szwendające się tu prostytutki nie mają szansy na bezpieczne i godziwe pieniądze. Pewien 56-letni mężczyzna wyznał anonimowo dziennikarzom, że prostytutki oferowały mu swoje usługi za zaledwie £5. A okolica roi się od niebezpiecznych „pijaków i ćpunów”.
Co jednak ciekawe, dziennikarze „Daily Star” natrafili też na Slade Road na osobę, która nie odczuwała tu zagrożenia. Ale, dodajmy, możliwe że to z uwagi na świeżą przeprowadzkę w te okolice i otrzymanie tu właśnie tymczasowego zakwaterowania. 20-kilkuletnia Amelia, pchająca po ulicy wózek z dzieckiem wyznała, że „nie miała [na razie] żadnych problemów”, ale też że z nikim dotychczas nie rozmawiała. Zapytana, czy po zmroku zaczyna się bać wychodzić z domu przyznała, że tak, ale też że „przypuszcza, że tak jest w każdym miejscu w Birmingham”.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Kobieta zemściła się na sąsiedzie, który 9 swoich samochodów parkował przed jej domem
Sernik z Polski został uznany za (prawie!) najlepszy deser na świecie na rok 2023

