Prowadził po alkoholu, jechał brawurowo, zabił młodą kobietę. 66-letni Polak, który dwa lata temu spowodował wypadek na autostradzie A58 w Rucphen, w wyniku którego zginęła 30-letnia Magda, matka dwójki dzieci, wreszcie usłyszał wyrok.
Sąd skazał go zaocznie na osiem miesięcy więzienia oraz trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok zapadł w piątek, 30 stycznia, w sądzie w Bredzie.
Tragiczny wypadek na A58
Do wypadku doszło w styczniu 2024 roku. Ignacy K. prowadził samochód. Wraz z nim jechały dwie kobiety. Siostrzenica siedziała obok kierowcy. Natomiast z tyłu siedziała 30-letnia Magda. Wszyscy troje mieszkali wówczas w Rucphen.
Według zeznań siostrzenicy, kierowca jechał z nadmierną prędkością. Obok niego stało otwarte piwo. Natomiast badania wykazały, że był pod wpływem alkoholu, z wynikiem ponad dwukrotnie przekraczającym dopuszczalny limit. Ponadto prowadził samochód mając fałszywe prawo jazdy.
Podczas wyprzedzania innego pojazdu samochód K. wpadł w poślizg. Samochód obrócił się wokół własnej osi, tylna klapa odpadła. Natomiast pojazd z ogromną siłą uderzył w barierki ochronne. Magda, która nie miała zapiętych pasów, została wyrzucona z auta. Kobieta przetoczyła się na przeciwległy pas ruchu. Tam potrąciło ją kilka innych samochodów. Kobieta zmarła na miejscu.
Prokuratura żądała surowej kary
Prokurator uznała, że kierowca był bardzo nieostrożny i w dużym stopniu przyczynił się do śmierci Magdy. Wcześniej domagała się dla niego trzech lat więzienia i czteroletniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Podczas śledztwa i wcześniejszych przesłuchań Ignacy K. przyznał, że czuje się odpowiedzialny za wypadek, tłumacząc, że spożył alkohol. W jego przeszłości widnieją już wcześniejsze wykroczenia. Mężczyzna był wcześniej zatrzymany za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Natomiast, co szokujące, cztery miesiące po wypadku ponownie policja złapała go na jeździe bez prawa jazdy.
Prowadził po alkoholu, ale sąd łagodzi wyrok
Sąd w Bredzie, biorąc pod uwagę brak udowodnionego przekroczenia prędkości i fakt, że K. nie miał wcześniejszych wyroków w Holandii, złagodził karę do 8 miesięcy więzienia i trzyletniego zakazu prowadzenia samochodu.

fot. shutterstock.com
Holenderski sąd wydał wyrok zaocznie, ponieważ K. nie przebywa już w Holandii i nie stawił się na rozprawę pomimo wezwań sądu oraz apeli swojego adwokata. Sąd nie mógł więc zapytać go, dlaczego ponownie wsiadł za kierownicę pomimo wcześniejszych wykroczeń.
Śmierć Magdy – tragiczny efekt nieodpowiedzialności, alkoholu i brawury
Siostrzenica kierowcy oraz prokurator podkreślali, że Ignacy K. lekceważył przepisy i bezpieczeństwo drogowe, prowadząc pod wpływem alkoholu i bez uprawnień. Pomimo wcześniejszych doświadczeń i wypadków, wsiadł za kierownicę w stanie nietrzeźwym, co doprowadziło do tragedii.
Prokurator podkreśliła, że kierowca nie wyciągnął wniosków ze swoich wcześniejszych błędów. Natomiast jego karygodne, nieodpowiedzialne zachowanie doprowadziło do śmiertelnego wypadku.
Prowadził po alkoholu, dostał karę, ale wyrok budzi kontrowersje
Choć kara jest znacznie niższa od tej żądanej przez prokuraturę, sąd uzasadnił swoje decyzje względami proceduralnymi i brakiem wcześniejszych wyroków w Holandii. Dla rodziny ofiary i opinii publicznej pozostaje to decyzja kontrowersyjna. Uwidacznia bowiem trudności w egzekwowaniu odpowiedzialności w przypadkach, gdy sprawca nie przebywa w kraju.

