W kraju, w którym deszcz jest niemal symbolem codzienności, coraz poważniej mówi się o niedoborach wody. Przeciętny mieszkaniec Anglii zużywa jej blisko 140 litrów dziennie, a w Walii jeszcze więcej. Eksperci ostrzegają, że bez odpowiednich działań sytuacja może się pogarszać. O tym, dlaczego oszczędzanie wody dotyczy również Polaków mieszkających na Wyspach, mówi Tomasz Wiśniewski, prezes Stowarzyszenia Polskiego w Worcestershire.
Wielka Brytania raczej nie kojarzy się z suszą. Deszczowe poranki, wilgotne zimy i zielone krajobrazy sprawiają, że trudno wyobrazić sobie kraj zmagający się z niedoborem wody. Tymczasem w niektórych regionach Anglii i Walii dostępność tego surowca staje się coraz większym wyzwaniem. Problem nie polega wyłącznie na ilości opadów. Znaczenie ma również to, kiedy pada deszcz, jak długo utrzymują się okresy bez opadów i ile wody zużywają gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa oraz rolnictwo. Do tego dochodzi stan infrastruktury wodociągowej, która wymaga kosztownych modernizacji.
Według danych przytaczanych przez kampanię Let’s Save Water przeciętny mieszkaniec Anglii zużywa niemal 140 litrów wody każdego dnia. W Walii jest to około 150 litrów. Większość tego zużycia przypada na czynności, nad którymi rzadko się zastanawiamy: poranny prysznic, przygotowywanie posiłków, pranie czy zmywanie naczyń.
Pięć miliardów litrów wody dziennie. Taka może być skala niedoborów
Prognozy dotyczące przyszłości angielskich zasobów wodnych nie napawają optymizmem. Zgodnie z szacunkami przedstawionymi w materiałach kampanii, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania, do 2055 roku Anglia może stanąć w obliczu niedoboru sięgającego pięciu miliardów litrów wody dziennie. To prognoza warunkowa, a nie zapowiedź, że za niespełna trzy dekady w brytyjskich kranach zabraknie wody. Pokazuje jednak skalę wyzwań związanych z rosnącym zapotrzebowaniem, zmianami klimatycznymi i koniecznością rozbudowy infrastruktury.
Szczególnie trudne mogą okazać się okresy upałów, kiedy zapotrzebowanie na wodę wzrasta, a jej naturalne zasoby są bardziej obciążone. Zmieniający się rozkład opadów dodatkowo komplikuje gospodarowanie wodą w ciągu roku. Brytyjska branża wodociągowa przeznacza miliardy funtów na modernizację sieci, ograniczanie wycieków i poprawę infrastruktury. Same inwestycje nie rozwiążą jednak całego problemu. Znaczenie ma również sposób korzystania z wody przez miliony mieszkańców.
Tomasz Wiśniewski: „Kilka prostych zmian może przynieść realne korzyści przyszłym pokoleniom”
W 2026 roku rozpoczęła się kampania społeczna Let’s Save Water, której celem jest zachęcanie mieszkańców Anglii i Walii do bardziej świadomego korzystania z wody. Jej przekaz jest prosty: oszczędzanie nie musi oznaczać wyrzeczeń ani radykalnych zmian codziennych przyzwyczajeń. W inicjatywę zaangażowano również przedstawicieli społeczności mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym Polaków.
Tomasz Wiśniewski, prezes Stowarzyszenia Polskiego w Worcestershire (Worcestershire Polish Association), zwraca uwagę, że dostęp do wody traktujemy zazwyczaj jako coś oczywistego.
– Woda to coś, o czym większość z nas rzadko myśli, dopóki nie pojawi się problem, a przecież jest to jeden z naszych najcenniejszych wspólnych zasobów, z którego korzystamy każdego dnia – mówi Tomasz Wiśniewski.
Jego zdaniem siłą kampanii jest przede wszystkim pokazanie, że każdy może mieć wpływ na ograniczenie zużycia wody, bez konieczności rezygnowania z codziennego komfortu.
– Siłą kampanii „Let’s Save Water” jest to, że pokazuje, jak ten temat dotyczy każdego z nas i jak łatwo możemy coś zrobić. Ochrona zasobów wody nie sprawi, że nasze życie będzie trudniejsze. Chodzi o zrozumienie, że kilka prostych zmian, wprowadzonych przez wystarczająco wiele osób, może przynieść realne korzyści przyszłym pokoleniom – podkreśla prezes Stowarzyszenia Polskiego w Worcestershire.
To przesłanie ma szczególne znaczenie w kraju, w którym mieszkają społeczności pochodzące z różnych części świata. Niezależnie od narodowości wszyscy korzystają z tych samych zasobów wodnych i tej samej infrastruktury.

Jak oszczędzać wodę w domu? Czasem wystarczą dwie minuty
Jednym z najbardziej konkretnych przykładów przedstawianych przez organizatorów Let’s Save Water jest skrócenie codziennego prysznica o zaledwie dwie minuty. Według szacunków kampanii taka zmiana może oznaczać oszczędność około 28 litrów wody dziennie. W skali miesiąca daje to około 840 litrów, a w ciągu roku ponad 10 tysięcy litrów na osobę, przy założeniu codziennego prysznica i podobnego przepływu wody. To pokazuje, jak duże znaczenie mogą mieć pozornie niewielkie przyzwyczajenia.
Organizatorzy kampanii zachęcają również do kilku innych działań:
- Naprawiania cieknących kranów i nieszczelnych spłuczek. Nawet niewielki, ale nieustanny wyciek oznacza niepotrzebną utratę wody.
- Korzystania z programów ekologicznych w pralkach i zmywarkach. Odpowiednio dobrane tryby mogą ograniczyć zużycie wody podczas codziennych obowiązków.
- Mycia naczyń w misce zamiast pod stale odkręconym kranem. To prosty sposób na ograniczenie ilości zużywanej wody.
- Skracania czasu spędzanego pod prysznicem. Nawet niewielka zmiana, powtarzana każdego dnia, może przynieść zauważalne oszczędności.
W wielu gospodarstwach domowych ograniczenie zużycia ciepłej wody może dodatkowo zmniejszyć ilość energii potrzebnej do jej podgrzania, a tym samym wpłynąć na wysokość rachunków.
Oszczędzanie wody to sprawa nas wszystkich
Dyskusja o przyszłości zasobów wodnych w Wielkiej Brytanii nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy mieszkańcy powinni brać krótsze prysznice. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo dostaw spoczywa przede wszystkim na instytucjach zarządzających gospodarką wodną, przedsiębiorstwach wodociągowych i władzach odpowiedzialnych za planowanie infrastruktury.
Jednak codzienne decyzje konsumentów również mają znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy podobne nawyki przyjmują miliony gospodarstw domowych. Kampania Let’s Save Water, rozpoczęta w 2026 roku, stara się właśnie na tym budować swój przekaz. Zamiast straszyć mieszkańców wizją pustych kranów, zachęca do działań, które można wprowadzić od razu.
Dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii to również okazja, by przyjrzeć się własnym przyzwyczajeniom. Nie trzeba czekać na kolejną falę upałów ani ograniczenia w korzystaniu z wody, aby zacząć rozsądniej nią gospodarować. Bo choć deszcz w Anglii może padać przez kilka kolejnych dni, nie oznacza to, że zasoby czystej wody są niewyczerpane.
Więcej informacji o kampanii oraz praktycznych sposobach ograniczania zużycia wody można znaleźć na stronie www.letssavewater.com.
Artykuł powstał we współpracy z kampanią Let’s Save Water

