Zabójca z Plymouth otrzymywał pomoc psychologiczną w trakcie lockdownu! A i tak odzyskał pozwolenie na posiadanie broni

0
1270

Fot. Getty

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii od tygodnia nie są w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak to możliwe, że Jake Davison – człowiek tak wysoce aspołeczny i borykający się z problemami psychicznymi, odzyskał latem pozwolenie na posiadanie broni. Tragizmu całej sytuacji dodaje informacja, że zaburzony 22-latek otrzymywał w trakcie lockdownu pomoc psychologiczną. 

Jake Davison, który w zeszły czwartek zabił w Plymouth pięć osób, korzystał z pomocy psychologicznej w okresie 18 miesięcy przed dokonaniem ataku. A zatem, jak łatwo się domyśleć, w trakcie epidemii koronawirusa i kolejno wprowadzanych przez rząd lockdownów. Pomoc psychologiczna świadczona była Brytyjczykowi telefonicznie, przez pracowników niezależnej organizacji Livewell Southwest. 

Fakt, że Jake Davison szukał pomocy u profesjonalistów, stanowi dowód na to, że Brytyjczyk borykał się z poważnymi zaburzeniami. Wcześniej media brytyjskie pisały o tym, że matka mężczyzny bezskutecznie próbowała zwrócić służbom uwagę na to, że z jej synem dzieje się coś złego, a także że jesienią zeszłego roku Davison został oskarżony o napaść, na skutek czego stracił licencję na posiadanie broni. Mężczyzna był też rozpoznawalnym w sieci „incelem” – członkiem internetowej subkultury, która ma negatywny stosunek do kobiet i która wini wyemancypowane kobiety za swoje niepowodzenia na polu matrymonialnym. 

 

 

 

Pięć ofiar strzelaniny w Plymouth

W wyniku strzelaniny w plymouth zginęło sześć osób, w tym sam napastnik. Życie straciła matka Davisona, 43-letni Lee Martyn wraz z 3-letnią córeczką Sophie, a także 59-letni Stephen Washington i 66-letnia Kate Shepherd. Z kolei ciężko ranni zostali 53-letnia Michelle Parsonage i jej 33-letni syn Ben. I niestety marnym pocieszeniem są słowa rzeczniczki NHS, która zaznaczyła, że „pomoc pomoc w zakresie zdrowia psychicznego została udzielona osobie, która się o nią zwróciła”.