Niemiecki system świadczeń rodzinnych od lat działa jak magnes na pracowników z innych krajów Unii Europejskiej. Ostatnio znów zrobiło się głośno wokół Kindergeld, czyli zasiłku na dziecko. Dyskusja o jego przyszłości odsłania szersze zjawisko: jak pogodzić mobilność europejskich rodzin z narodowymi budżetami i różnicami w kosztach życia? Na propozycji kierownictwa CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii mogą stracić Polacy.
Jak wynika z analiz Deutsche Welle, stawka jest wysoka – nie tylko finansowo, ale i politycznie.
Pół miliarda euro z Kindergeldu wypływa poza granice Niemiec
Kindergeld to jeden z filarów niemieckiego systemu wsparcia rodzin. Od 2026 roku świadczenie wynosi 259 euro miesięcznie na każde dziecko, niezależnie od dochodów rodziców. To ponad tysiąc złotych. Zasiłek przysługuje obywatelom UE, w tym Polakom, którzy legalnie pracują w Niemczech i odprowadzają tam podatki. Przy czym głównym kryterium jest przepracowanie co najmniej 183 dni w roku.
Wraz z rosnącą mobilnością pracowników rośnie skala transferów socjalnych poza granice Niemiec. Deutsche Welle zwraca uwagę, że w skali roku świadczenia trafiają na zagraniczne konta w przypadku około 255 tys. dzieci. Łączna kwota z tego tytułu sięga blisko pół miliarda euro.
Największą grupą beneficjentów są rodziny z Europy Środkowo-Wschodniej – przede wszystkim z Polski, Rumunii i Czech. Statystyki nie pozwalają jednak dokładnie rozdzielić, ilu z nich to cudzoziemcy pracujący w Niemczech, a ilu obywatele niemieccy mieszkający za granicą.
CDU proponuje dostosowanie świadczeń do kosztów utrzymania w kraju pobytu dziecka
Jednym z głównych punktów sporu jest różnica w sile nabywczej świadczenia. Te same 259 euro w Niemczech i w Rumunii oznaczają zupełnie inny standard życia. CDU, partia współrządząca w Niemczech, proponuje obniżenie zasiłków na dzieci przebywające w innych krajach UE. Byłoby to wykonalne poprzez dostosowanie świadczeń do kosztów utrzymania w kraju pobytu dziecka i pomogłoby w zwalczaniu oszustw będących przedmiotem działalności gangów. Po wykryciu wyłudzacza Niemcy deportowałyby go z jednoczesnym nałożeniem zakazu ponownego wjazdu.
W przeszłości pojawiały się już próby dostosowania wysokości zasiłku do kosztów utrzymania w kraju zamieszkania dziecka. Na poziomie regionalnym stawki bywały obniżane nawet o połowę. Dla części opinii publicznej to logiczne rozwiązanie, wpisujące się w narrację o racjonalizacji wydatków państwa w czasach rosnącej presji budżetowej.

Każda próba systemowej zmiany natrafia jednak na ograniczenia wynikające z prawa UE, które opiera się na zasadzie równego traktowania pracowników. Komisja Europejska już sygnalizowała, że różnicowanie stawek może zostać uznane za dyskryminację.
Kindergeld: 259 euro i masa formalności
Kindergeld pozostaje nie tylko świadczeniem socjalnym, ale też symbolem napięcia między wspólnym rynkiem pracy a narodowymi systemami pomocy. Do tego dochodzą kwestie formalne: wnioski składane do Familienkasse, czas oczekiwania sięgający od dwóch do sześciu miesięcy oraz obowiązek informowania urzędów o każdej zmianie sytuacji rodzinnej.
Wszystko to pokazuje, że za prostą z pozoru kwotą kryje się złożony mechanizm, który coraz częściej staje się przedmiotem europejskiej debaty.

