Pasażerowie linii lotniczych w całej Europie muszą się przygotować na największe podwyżki cen biletów w historii. Ostrzega przed tym szef Ryanaira. Wynika to z ciągle rosnących cen ropy i wygasania gwarancji na ceny, które przewoźnicy mieli do tej pory. Większe koszty przewoźnicy przerzucą na pasażerów. A na pewno zrobi to O’Leary.
O ile wzrosną ceny biletów lotniczych
Michael O’Leary powiedział, że według niego bilety mogą zdrożeć nawet o 20 proc. Jednak jego zdaniem, nawet to nie uratuje linii lotniczych przed spadkiem przychodów. Przewoźnicy i tak odczują to w wynikach finansowych.
Podczas wystąpienia w Brukseli O’Leary powiedział:
„W ciągu najbliższych 12 miesięcy zobaczycie w Europie największą podwyżkę cen biletów w historii”.
Przy czym zapytany o to czy podwyżka wystarczy, by pokryć dramatycznie wyższe rachunki za paliwo. Odparł:
„Nie sądzę”
Dlaczego ceny biletów wzrosną teraz?
Zabezpieczenia cenowe na paliwo, które chroniły linie lotnicze przed skutkami wzrostu cen ropy od początku wojny z Iranem, zaczynają wygasać. Oznacza to, że znacznie większą część paliwa lotniczego będą kupować po cenach rynkowych. Od początku 2026 roku jego cena wzrosła o 113 proc., do 192 dolarów (144 funtów) za baryłkę. To ponad dwa razy więcej niż wzrost cen samej ropy.
Zresztą wszyscy kierowcy od dawna odczuwają wzrosty cen paliwa, które biją kolejne rekordy na stacjach benzynowych.
O’Leary przyznał, że Ryanair nie ma zabezpieczenia cen dla 85 proc. szacowanego zapotrzebowania na paliwo w przyszłym roku. Dodał, że większość europejskich przewoźników jest w podobnej sytuacji.
Tysiące odwołanych lotów
Wzrost cen biletów to nie jedyna konsekwencja wysokich cen ropy. Europejskie linie już ograniczyły siatkę połączeń na zimowy sezon. Chcą w ten sposób obniżyć rachunki za paliwo i podnieść ceny, bo mniej miejsc oznacza mniejszą dostępność biletów.
Cięcia w Ryanairze należą do najgłębszych. Irlandzka linia przewiezie w tym roku finansowym o dwa miliony pasażerów mniej. Zlikwidowała około 4 proc. zimowych mocy przewozowych. Według firmy pozwoli to zaoszczędzić na paliwie nawet 100 mln euro (84 mln funtów).
Takie kroki to rzadkość w przypadku Ryanaira. Do tej pory linia walczyła o udział w rynku za wszelką cenę, licząc, że słabsi rywale nie nadążą. To pokazuje, jak poważny jest kryzys w branży, bo konflikt w Zatoce Perskiej się przeciąga.
O’Leary mówi, że nawet gdyby wojna skończyła się jutro, linie i tak czeka „ogromne wyzwanie kosztowe”. Ostrzega, że powrót cen nafty lotniczej do normy może potrwać rok. Wysokie ceny biletów mogą więc utrzymać się do 2028 roku.
EasyJet w tym miesiącu również ogłosił cięcia. Linia zgodziła się na przejęcie przez amerykański fundusz private equity Apollo za 5,7 mld funtów. Usunie z zimowego rozkładu tysiące kolejnych połączeń. Rozkład był już wcześniej skracany z powodu rosnących kosztów.
Brytyjski przewoźnik skasuje dodatkowe 3,5 tys. lotów. To około 700 tys. miejsc. Firma podkreśliła, że nie powinno to nikogo dziwić, skoro ceny paliwa utrzymują się na nieoczekiwanie wysokim poziomie.
Koniec z lataniem za £9
W 2018 roku pisaliśmy o wyprzedaży biletów w Ryanairze. Wówczas do Polski można było polecieć za £9.99, a do innych krajów europejskich nawet za £6.99. Takie ceny są dziś niewyobrażalne.
