Wystarczy chwila nieuwagi w tłumie, szybki ruch ręki i telefon znika. Drobna przestępczość kieszonkowców przybrała skalę znacznie większą i jest obecnie bardziej zorganizowana. Niestety bezkarność sprawców ciągle pozostaje na wysokim poziomie.
Wymiar sprawiedliwości nie nadąża w reagowaniu na dynamicznie zmieniające się formy przestępczości.
Kradzież bez kary: mniej niż 1 na 300 spraw kończy się zarzutami
Najbardziej wymownym elementem są dane, które nie pozostawiają złudzeń. Mniej niż jedna na 300 kradzieży telefonów kończy się postawieniem zarzutów, co przekłada się na zaledwie 0,82 proc. skuteczności w latach 2024–2025. Jednocześnie aż 95 proc. spraw zamykanych jest bez wskazania podejrzanego.
Chociaż liczba zgłoszonych kradzieży i rozbojów spadła – z nieco ponad 81 tys. do ponad 71 tys. w rok – nie oznacza to diametralnej poprawy z prostego powodu. Spadek liczby zdarzeń nie idzie w parze ze wzrostem wykrywalności. Wręcz przeciwnie: niski poziom identyfikacji sprawców utrzymuje się na jednym z najniższych poziomów w kraju, co potwierdza The Independent.
Przestępstwo się opłaca? Ryzyko spada poniżej 1 proc.
Z perspektywy sprawcy rachunek ryzyka jest prosty. Jeśli szansa na poniesienie konsekwencji wynosi poniżej jednego procenta, przestępstwo staje się statystycznie „opłacalne”. Dysproporcja napędza przestępczość, w wyniku czego kradzieże telefonów przestają być incydentalne, a zaczynają mieć charakter masowy. Dodatkowo zmienia się sposób działania. Coraz częściej kradzieże są wynikiem działalności zorganizowanych grup przestępczych, które „pracują” szybko i często w biały dzień.
Mimo że smartfony są wyposażone w lokalizatory, blokady i zabezpieczenia biometryczne, ich skuteczność bywa ograniczona. Błędne dane lokalizacyjne, brak dostępu do urządzenia czy szybkie wyłączenie funkcji śledzenia sprawiają, że odzyskanie telefonu jest trudne. Co więcej, nawet jeśli istnieją nagrania z monitoringu, proces identyfikacji sprawcy bywa długotrwały i często nieskuteczny.
Jednym z nielicznych pozytywnych sygnałów są działania operacyjne, jak czterotygodniowa akcja policji, w ramach której zatrzymano 370 osób – od kieszonkowców po osoby powiązane z międzynarodową przestępczością. To jednak kropla w morzu potrzeb, jeśli zestawić ją z dziesiątkami tysięcy zgłoszeń rocznie.
Co zrobić od razu po kradzieży telefonu?
Gdy twój telefon zniknie w mgnieniu oka, każda minuta ma znaczenie. Znaczenie ma także numer IMEI, czyli unikatowy identyfikator telefonu, który działa jak „numer seryjny” w sieci komórkowej. Znając IMEI, można sprawdzić legalność telefonu przed zakupem, ale przede wszystkim – po utracie urządzenia – wykorzystać numer do jego zablokowania. To właśnie IMEI sprawia, że skradziony telefon stanie się bezużyteczny dla złodzieja, nawet jeśli ten spróbuje go wyczyścić.
Najpierw warto upewnić się, czy urządzenie faktycznie zostało skradzione, a następnie spróbować je zlokalizować za pomocą funkcji śledzenia (np. systemowych usług Androida lub Apple). Równolegle należy zablokować dostęp do telefonu (tryb utracony), zmienić hasła do najważniejszych kont oraz – jeśli sytuacja tego wymaga – zdalnie usunąć dane. IMEI wchodzi do gry szczególnie wtedy, gdy telefon nie wraca: zgłoszenie jego numeru operatorowi i policji pozwala na trwałą blokadę urządzenia w sieciach komórkowych.

Procedura zablokowania IMEI jest stosunkowo prosta, ale wymaga wcześniejszego przygotowania – trzeba znać swój numer (popularną metodą jest wpisanie w smartfonie kodu *#06#). Operator, po otrzymaniu zgłoszenia i ewentualnego potwierdzenia z policji, wpisuje telefon na tzw. czarną listę. W wyniku bana telefon traci możliwość korzystania z sieci u wszystkich operatorów, co ogranicza jego wartość da kieszonkowca.
Jak ograniczyć ryzyko kradzieży telefonu?
Aby zminimalizować ryzyko kradzieży telefonu, warto wyjść poza oczywiste środki bezpieczeństwa. Jednym z mniej ewidentnych trików jest zmiana nazwy urządzenia i wyłączenie podglądu powiadomień na ekranie blokady. Dzięki temu potencjalny złodziej nie zobaczy, do kogo należy telefon ani jakie konta są z nim powiązane. Dobrym pomysłem jest też ustawienie „fałszywego” ekranu blokady (np. z widżetem bez danych), który nie zdradza nic wartościowego. Im mniej informacji na pierwszy rzut oka, tym mniejsza motywacja do dalszego „grzebania” w urządzeniu.
Kolejną wstępnie skuteczną metodą jest fizyczne utrudnienie kradzieży. W zatłoczonych miejscach (komunikacja miejska, koncerty) warto nosić telefon w trudno dostępnych wewnętrznych kieszeniach lub używać etui z uchwytem. Ciekawym patentem jest przypięcie telefonu cienką smyczą do wnętrza torby czy plecaka. Dodatkowo można ustawić automatyczne blokowanie ekranu po kilku sekundach oraz wymusić odblokowanie biometryczne przy każdej próbie użycia. Warto mieć kopię zapasową w chmurze, włączone śledzenie urządzenia oraz skonfigurowane zdalne czyszczenie danych.
Unikajmy korzystania z telefonu w miejscach, gdzie łatwo go wyrwać (np. przy krawędzi peronu czy na ruchliwej ulicy), nie odkładajmy go na stolikach w restauracjach i nie trzymajmy w tylnej kieszeni spodni. Ciekawym podejściem jest też korzystanie z tańszego „telefonu miejskiego” w sytuacjach podwyższonego ryzyka (np. imprezy, podróże), a droższego tylko w bezpieczniejszych warunkach.

