Jedne z największych szpitali w Wielkiej Brytanii miały spore problemy z… grzybem. W Aberdeen w dwóch świeżo oddanych do użytku szpitalach wykryto pleśń, zanim budynki zdążyły przyjąć pierwszych pacjentów. Panele ścienne i izolacja w Baird Family Hospital oraz centrum onkologicznym Anchor Centre musiały zostać całkowicie wymienione. Inaczej istniało ryzyka zagrożenia zdrowia i życia pacjentów.
Pleśń w szpitalu to za każdym razem przykra konsekwencja zaniedbań. W tym przypadku powodem rozwoju pleśni była ekspozycja materiałów budowlanych na wilgoć w trakcie prac. Doprowadziło to do namnożenia się grzyba penicillium chrysogenum, potencjalnie groźnego dla ludzi, szczególnie dla noworodków i pacjentów onkologicznych.
Pleśń w szpitalu – sale operacyjne i oddziały neonatologiczne zagrożone
Problemy z wilgocią i pleśnią były wykrywane już kilka lat temu, ale je bagatelizowano. Płyty gipsowo-kartonowe składowano w pomieszczeniach niedostosowanych do pełnej wodoszczelności, co pozwoliło grzybom się rozwijać. Zarodniki penicillium chrysogenum mogą wywoływać silne reakcje alergiczne, infekcje dróg oddechowych i komplikacje u osób z osłabionym układem odpornościowym. Problem pogłębia fakt, że zarodniki mogły przeniknąć do systemów wentylacyjnych obsługujących sale operacyjne oraz oddziały neonatologiczne.
Dochodzenie w sprawie projektu ujawniło, że wydatki z pieniędzy publicznych – początkowo planowane na poziomie 134 milionów funtów – wzrosły do ponad 438 milionów funtów z powodu koniecznych przebudów i napraw. System kontroli HAI-Scribe, mający zapobiegać zakażeniom w szpitalach, zignorowano, a zgłoszenia ekspertów ds. kontroli zakażeń – pomijano.
Szpitale w Aberdeen przygotowują się do ponownego otwarcia
Obecnie oba szpitale przygotowują się do otwarcia po przeprowadzeniu w nich dokładnych kontroli bezpieczeństwa. Baird Family Hospital planuje przyjąć pierwszych pacjentów w czerwcu 2026 roku, a Anchor Centre w lipcu, pod nadzorem NHS Assure. Dyrektor ds. infrastruktury NHS Grampian zapewnia, że wszystkie zalecenia ekspertów wdrożono, a ryzyko dla pacjentów wyeliminowano. Jednak sprawa pozostaje pod obserwacją szkockiego rządu, który ostrożność w Aberdeen tłumaczy doświadczeniami z Glasgow.

W Szpitalu Uniwersyteckim Królowej Elżbiety w Glasgow stwierdzono obecność pleśni na oddziale onkologicznym. Doprowadziło to do czasowego zamknięcia niektórych pokoi, w tym oddziału przeszczepu szpiku kostnego. Próbka z jednego z pomieszczeń potwierdziła rozwój grzyba.
Szpital podlega krajowemu dochodzeniu w związku z wysokim poziomem infekcji i wieloma zgonami pacjentów, w tym dzieci chorych na raka, które mogły mieć związek z grzybem. Niemniej szkocki rząd tłumaczy, że choć w szpitalu odnotowano wzrost pleśni, alarmy i zmiany w stopniu zagrożenia – od bursztynowego do czerwonego i z powrotem – były w dużej mierze wywołane reakcją na duże zainteresowanie medialne, a nie wynikały z bezpośredniego niebezpieczeństwa dla pacjentów.

