Reforma szkolnych obiadów w Anglii oznacza jedną z największych zmian w żywieniu dzieci od ponad dziesięciu lat. Rząd zapowiada koniec codziennej obecności smażonych w głębokim tłuszczu potraw. Ograniczy również podawanie dzieciom słodkich deserów i eliminację najpopularniejszych wysokoprzetworzonych przekąsek. Te przez lata były stałym elementem szkolnych jadłospisów.
Nowe przepisy mają nie tylko zmienić to, co trafia na talerze uczniów, ale także odpowiedzieć na coraz poważniejszy problem otyłości dzieci i chorób wynikających z niewłaściwej diety.
Reforma szkolnych obiadów zmienia codzienne menu uczniów
Obecnie w wielu angielskich szkołach, mimo obowiązujących standardów żywieniowych, uczniowie wciąż mają łatwy dostęp do dań uznawanych za mało wartościowe. Pizza, bułki z kiełbasą, panierowane i smażone produkty czy słodkie desery bywają podawane bardzo często. Niekiedy nawet codziennie. Choć przepisy z 2015 roku już wcześniej ograniczały cukier w napojach i promowały pełnoziarniste produkty, praktyka pokazała, że szkoły nie zawsze były w stanie je w pełni realizować. Oczywiście głównie z powodów finansowych.
Reforma szkolnych obiadów ma to zmienić. Zgodnie z nowymi propozycjami całkowicie zakazane będzie serwowanie potraw smażonych w głębokim tłuszczu. Oznacza to, że ze szkolnych stołówek znikną frytki i inne dania przygotowywane w ten sposób. Szkoły nie będą też mogły codziennie oferować szybkich, wysoko przetworzonych przekąsek typu „grab and go”, takich jak pizza czy sausage rolls, czyli popularne bułki z kiełbasą w cieście.
Co zniknie ze szkolnych stołówek?
Najbardziej odczuwalną zmianą dla uczniów będzie ograniczenie słodkich produktów. Desery zawierające dużo cukru będą mogły pojawiać się w menu najwyżej raz w tygodniu. W pozostałe dni ich miejsce zajmą świeże owoce. To oznacza odejście od codziennego podawania ciast, puddingów czy słodkich batonów jako standardowego dodatku do obiadu.
Zmieni się także proporcja składników na talerzach. Zamiast dominacji produktów mącznych i smażonych, szkoły będą musiały zwiększyć udział warzyw, owoców i pełnoziarnistych zbóż. Więcej będzie więc kasz, pełnoziarnistego pieczywa, brązowego ryżu czy makaronów razowych. Celem jest stworzenie menu, które nie tylko syci, ale realnie wspiera zdrowy rozwój dzieci.
Dlaczego reforma szkolnych obiadów jest potrzebna
Powodem zaostrzenia przepisów są alarmujące dane zdrowotne. Według brytyjskiego Ministerstwa Edukacji ponad jedna trzecia dzieci kończy szkołę podstawową z nadwagą lub otyłością. Dodatkowo próchnica wynikająca z nadmiernego spożycia cukru pozostaje główną przyczyną leczenia dzieci między piątym a dziewiątym rokiem życia.
Eksperci podkreślają, że szkoła jest miejscem, gdzie można skutecznie kształtować nawyki żywieniowe. Dzieci spędzają tam znaczącą część dnia. Natomiast szkolny obiad często stanowi ich najważniejszy posiłek. Reforma szkolnych obiadów ma więc znaczenie nie tylko kulinarne, ale również społeczne i zdrowotne. Chodzi o to, by zdrowe wybory stały się codziennym standardem, a nie wyjątkiem.
Jak będą wyglądać obiady po reformie szkolnych obiadów
Nowe szkolne obiady mają być prostsze, bardziej naturalne i mniej przetworzone. Zamiast smażonych nuggetsów i frytek częściej pojawią się pieczone mięsa, ryby przygotowywane bez panierki, dania warzywne i zupy. Deser nie będzie już automatycznie oznaczał ciasta czy słodkiego puddingu. Znacznie częściej będzie to jabłko, banan albo sałatka owocowa.

fot. shutterstock.com
Szkoły średnie otrzymają czas na stopniowe wdrożenie zmian, ponieważ przygotowanie nowych receptur wymaga przeszkolenia personelu i dostosowania zaplecza kuchennego. Ostateczne przepisy rząd zatwierdzi według planu we wrześniu. Natomiast reforma szkolnych obiadów wejdzie w życie z wrześniem 2027 roku.
Reforma szkolnych obiadów a problem finansowania
Choć kierunek zmian spotyka się z szerokim poparciem, dyrektorzy szkół alarmują, że bez dodatkowych pieniędzy reforma może okazać się trudna do wdrożenia. Koszt przygotowania jednego szkolnego posiłku wynosi dziś średnio około 3,45 funta. Natomiast państwowe dofinansowanie to jedynie 2,61 funta. To oznacza, że wiele placówek już teraz dopłaca do posiłków z własnych budżetów.
Reforma szkolnych obiadów stawia więc przed szkołami podwójne wyzwanie: poprawić jakość jedzenia i jednocześnie zmieścić się w ograniczonych środkach. Jeśli jednak plan się powiedzie, brytyjskie szkoły mogą stać się przykładem tego, jak systemowo walczyć z niezdrowymi nawykami żywieniowymi już od najmłodszych lat.

