E-bike miał być symbolem nowoczesnej, ekologicznej mobilności w mieście. Cichy, szybki i tani w eksploatacji. Dlatego jest realną alternatywą dla samochodu i motoroweru. Jednak wraz z rosnącą popularnością rowerów elektrycznych pojawił się problem, o którym coraz głośniej mówią samorządy i służby porządkowe. Zarekwirowano już dziesiątki e-bików. Dlaczego?
Miejskie akcje konfiskat nie są przypadkowe. Ostatnia taka przeprowadzona w Londynie doprowadziła do usunięcia dziesiątek nielegalnych pojazdów. W wielu przypadkach nie chodzi o rowery, lecz o pojazdy, które tylko e-bike’i udają. I często doprowadzają do tragedii.
Czym naprawdę są nielegalne e-bike’i
Nielegalny e-bike to najczęściej pojazd, który przekracza dopuszczalne normy określone w przepisach. W większości krajów europejskich, w tym w Wielkiej Brytanii , rower elektryczny musi spełniać konkretne warunki. Silnik o mocy do 250 W, wspomaganie działające tylko podczas pedałowania oraz automatyczne odcięcie napędu po osiągnięciu 25 km/h. Każde odstępstwo od tych zasad sprawia, że pojazd przestaje być rowerem.
W praktyce wiele „e-bików” poruszających się po miastach to konstrukcje z manetką gazu, silnikami o znacznie wyższej mocy i prędkością dorównującą motorowerom. Formalnie są to pojazdy mechaniczne, które wymagają rejestracji, ubezpieczenia i odpowiednich uprawnień. Jeśli tego nie mają – są nielegalne.
Skąd pochodzą nielegalne e-bike
Źródła nielegalnych e-bików są różne. Natomiast najczęściej prowadzą do rynku tanich importów i przeróbek. Wiele pojazdów sprowadzanych jest z Azji jako „rowery elektryczne”, choć już na etapie produkcji nie spełniają europejskich norm. Inną drogą są zestawy do samodzielnej konwersji. Te pozwalają zamienić zwykły rower w szybki pojazd elektryczny, często bez jakiejkolwiek kontroli technicznej.
Istnieje też szara strefa lokalnych modyfikacji. Wymiana kontrolera, montaż mocniejszej baterii lub odblokowanie prędkości to popularne praktyki, szczególnie wśród kurierów i dostawców jedzenia. Efekt końcowy bywa daleki od bezpiecznego środka transportu, choć z zewnątrz nadal przypomina zwykły rower.
Dlaczego miasta usuwają nielegalne e-bike’i
Miasta coraz częściej decydują się na konfiskaty, ponieważ skala problemu rośnie masowo. Natomiast skutki odczuwają wszyscy uczestnicy ruchu. Nielegalne e-bike’i poruszają się po chodnikach, deptakach i ścieżkach rowerowych z prędkościami, które nie były przewidziane dla tych przestrzeni. Dodatkowo nielegalne napędy często płoną. Samozapłon to poważny problem. Dlatego z obawy przed samozapłonem część miast wprowadziła zakaz przewożenia e-bików.
Samorządy reagują także na presję mieszkańców i przedsiębiorców. Zgłoszenia dotyczą nie tylko niebezpiecznej jazdy, ale również porzucania pojazdów, nielegalnego parkowania i blokowania przejść. Konfiskata staje się narzędziem porządkowania przestrzeni publicznej i jasnym sygnałem, że prawo będzie egzekwowane.
Czym grożą nielegalne pojazdy elektryczne
Zagrożenia związane z nielegalnymi e-bikami wykraczają poza kwestie ruchu drogowego. Jednym z poważniejszych problemów są baterie i ładowarki niskiej jakości. Przegrzewanie, zwarcia i pożary akumulatorów litowo-jonowych coraz częściej prowadzą do interwencji straży pożarnej, zwłaszcza w budynkach mieszkalnych.
Do tego dochodzi brak ubezpieczenia i odpowiedzialności cywilnej. W razie wypadku ofiary często zostają bez realnej możliwości uzyskania odszkodowania. Kierujący nielegalnym pojazdem naraża się natomiast na wysokie grzywny, konfiskatę sprzętu, a w skrajnych przypadkach na odpowiedzialność karną.
Zarekwirowano już dziesiątki e-bików – jak wygląda usuwanie nielegalnych pojazdów
Proces usuwania takich pojazdów zazwyczaj jest wynikiem wspólnych działań służb miejskich i policji. Kontrole prowadzone są w miejscach, gdzie problem jest najbardziej widoczny – na głównych ulicach handlowych, w pobliżu stacji transportu publicznego i w rejonach o dużym natężeniu ruchu pieszego. Sprawdzane są parametry techniczne, sposób poruszania się oraz zgodność z przepisami.
Po zarekwirowaniu pojazd trafia na parking depozytowy. Właściciel ma określony czas na uregulowanie kar i udowodnienie legalności e-bika. Jeśli tego nie zrobi, pojazd może zostać zezłomowany lub sprzedany na aukcji. To rozwiązanie, które ma nie tylko karać, ale też zniechęcać do dalszego łamania przepisów.
Czy Twój e-bike jest bezpieczny i … legalny?
Rosnąca liczba konfiskat pokazuje, że era pobłażania dla „szybkich rowerów” dobiega końca. Zarekwirowano już dziesiątki e-bików, a wiele miast zapowiada kolejne kontrole. Dla użytkowników oznacza to konieczność świadomego wyboru pojazdu i znajomości przepisów. Legalny e-bike to nie tylko kwestia uniknięcia mandatu, ale przede wszystkim bezpieczeństwa – własnego i innych.

