Relacja między pracownikiem a miejscem zatrudnienia przechodzi transformację. Z danych przytaczanych przez London Loves Business na podstawie badania przez Royal Voluntary Service już 29 proc. osób deklaruje brak zaangażowania w obowiązki zawodowe. Pracownicy w Wielkiej Brytanii mają dość niedoceniania ich przez pracodawców.
Wynik badania przeprowadzonego na grupie 2 tys. osób nie jest symbolem chwilowego spadku nastroju, lecz symptomem większego zjawiska. Chodzi o zmiany w sposobie, w jaki postrzegamy sens pracy, własną rolę w firmie i równowagę między życiem prywatnym a zawodowym.
Praca bez doceniania pracownika sprzyja erozji produktywności
Nowoczesne środowisko pracy coraz częściej przypomina system zarządzania zadaniami, w którym człowiek staje się jedynie wykonawcą poleceń. Właśnie nadmiar obowiązków i brak uznania najczęściej pojawiają się jako źródło frustracji. Efektem jest spadek produktywności zgłaszany przez 28 proc. osób i wyraźnie mniejsza motywacja do działania.
Co trzeci pracownik przyznaje, że w ostatnim roku jego zaangażowanie osłabło, a 31 proc. otwarcie mówi o niezadowoleniu z pracy. Co piąty pracownik mówi wprost o rozważaniu w ostatnim roku rezygnacji z pracy. To już nie tyle sprawa komfortu psychicznego, ale kosztów dla firm: rotacji, utraty know-how i osłabienia wizerunku marki.
Gdy tylko 29 proc. zatrudnionych respondentów uważa, że to, co robi, ma znaczenie, trudno mówić o stabilnym fundamencie współczesnych modeli biznesowych. W tle pojawia się wypalenie rozumiane w tym przypadku jako słabsze angażowanie się w obowiązki, które dotyka 34 proc. pracowników. Malejącą satysfakcję zadeklarowało 35 proc. badanych.
Ludzie przestają traktować zawód jako sens życia
Wynagrodzenie przestaje być jedynym wyznacznikiem atrakcyjności zatrudnienia; rośnie znaczenie poczucia wpływu i społecznej wartości wykonywanych zadań. Ponad 60 proc. pracowników deklaruje, że możliwość wykorzystania swoich kompetencji w pracy na rzecz pomocy innym zwiększyłaby ich satysfakcję i poziom zaangażowania.

Brak nadgodzin, nieczytanie maili po wyjściu z biura albo nieodbieranie telefonów niekoniecznie jest oznaką braku ambicji. Jest świadomym stawianiem granic. Na tym właśnie polega quiet quitting – robisz swoje rzetelnie, ale nie żyjesz firmą po godzinach. Równolegle rośnie ruch antiwork, który nie nawołuje do porzucenia pracy, tylko do zmiany proporcji. To życie powinno być najważniejsze, a praca ma je jedynie wspierać, a nie pochłaniać.
Zjawisko „cichego odłączania się” od pracy jest reakcją na model, który przez lata ignorował emocjonalny i społeczny wymiar zatrudnienia. Firmy potrafiące to zrozumieć zyskują obok bardziej zmotywowanych zespołów też przewagę konkurencyjną. Bo gdy sens pracy staje się równie ważny jak wynagrodzenie, zaangażowanie nie jest już tylko efektem, ale punktem wyjścia.
Bezrobocie w Wielkiej Brytanii nie sprzyja szukaniu dobrej pracy
W ostatnich trzech miesiącach 2025 roku roczny wzrost płac w Wielkiej Brytanii wyniósł 4,4 proc., co jest najniższym poziomem od prawie 4 lat. Po uwzględnieniu inflacji realny wzrost wyniósł raptem 0,8 proc.
Jednakowo, w tym samym czasie, stopa bezrobocia według ONS wzrosła do 5,2 proc., osiągając najwyższy poziom od niemal 5 lat. Za okres od września do listopada 2025 roku stopa bezrobocia wynosiła 5,1 proc. Obecny poziom jest najwyższy od czasów pandemii związanej z paraliżem gospodarczym.

