Prawo do darmowej komunikacji publicznej, z którego od lat korzystają emeryci i osoby z niepełnosprawnościami, może wkrótce przestać być oczywistością. Władze lokalne w Wielkiej Brytanii coraz głośniej mówią o konieczności ograniczenia ulg transportowych. Oczywiście nie z powodów ideologicznych, lecz finansowych.
Rosną koszty utrzymania system. Ceny sprawiają, że samorządy stają dziś przed trudnym wyborem: ciąć wydatki albo rezygnować z innych usług publicznych. Dlatego rozważane są zmiany.
Dlaczego rząd rozważa zmiany?
System darmowych przejazdów, szczególnie w Londynie, stał się jednym z najdroższych programów socjalnych w obszarze transportu. W 2026 roku jego utrzymanie ma kosztować samorządy ponad 370 milionów funtów rocznie. To o kilkanaście procent więcej niż jeszcze rok wcześniej. Inflacja, wzrost cen energii, paliw i wynagrodzeń w sektorze publicznym sprawiają, że rachunek staje się coraz trudniejszy do udźwignięcia.
Władze lokalne podkreślają, że nie chodzi o odebranie wsparcia najbardziej potrzebującym. Istotne jest znalezienie modelu, który będzie finansowo możliwy do utrzymania w dłuższej perspektywie. Jednym z rozważanych wariantów jest ograniczenie darmowych przejazdów wyłącznie do autobusów lub wprowadzenie dodatkowych kryteriów dochodowych.
Prawo do darmowego korzystania z komunikacji publicznej. Kogo dotkną zmiany?
Najbardziej narażeni są emeryci oraz osoby z ograniczoną mobilnością. Dla tych grup komunikacja publiczna to często jedyny sposób na funkcjonowanie poza domem. To nie tylko kwestia dojazdu do lekarza czy urzędu. To również sprawa kontaktu z rodziną. Aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym i przeciwdziałania samotności.
Choć władze zapewniają, że ulgi dla osób z niepełnosprawnościami zostaną utrzymane, w praktyce każda zmiana w systemie budzi niepokój. Dla wielu seniorów nawet niewielki koszt biletu miesięcznego może być realnym obciążeniem przy niskiej emeryturze.
Społeczny wymiar decyzji
Debata wokół ograniczenia ulg nie dotyczy tylko budżetu. To spór o to, jak państwo traktuje swoich najstarszych i najsłabszych obywateli. Zwolennicy zmian wskazują, że obecny system jest zbyt kosztowny i bardziej hojny niż w innych regionach kraju. Przeciwnicy odpowiadają, że oszczędności na seniorach to pozorne rozwiązanie, które w dłuższej perspektywie może przynieść większe koszty – choćby w ochronie zdrowia i pomocy społecznej.
Eksperci od polityki społecznej ostrzegają, że odebranie części osób prawa do darmowej komunikacji publicznej może zwiększyć wykluczenie transportowe, szczególnie wśród ludzi samotnych, chorych i o ograniczonych dochodach.
Czy osoby z niepełnosprawnością i emeryci stracą prawo do darmowego korzystania z komunikacji publicznej? Czy tak wygląda sprawiedliwość?
To pytanie coraz częściej pojawia się w debacie publicznej. Czy sprawiedliwe jest oszczędzanie na grupach, które przez całe życie płaciły podatki i dziś najbardziej potrzebują wsparcia? A może niesprawiedliwe jest utrzymywanie systemu, którego koszt przerasta możliwości lokalnych budżetów kosztem szkół, opieki społecznej i infrastruktury?
Jedno jest pewne: decyzja o ewentualnym ograniczeniu ulg transportowych nie będzie tylko techniczną korektą finansową. To wybór, który pokaże, jakie miejsce w polityce państwa zajmują dziś seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami. Wskaże również, czy prawo do darmowej komunikacji publicznej pozostanie symbolem solidarności społecznej, czy stanie się luksusem, na który „nie ma już pieniędzy”.

