Mieszkańcy Wielkiej Brytanii coraz częściej mówią wprost: bezpieczeństwo kobiet i dziewcząt jest jednym z największych problemów społecznych. Najnowszy raport przygotowany przez Health Equality Foundation we współpracy z GGF Insights nie pozostawia wątpliwości. Aż 88% badanych wskazuje przemoc wobec kobiet jako jedno z głównych źródeł niepokoju. Mieszkańcy UK boją się o bezpieczeństwo kobiet. Czy słusznie? I jaką rolę odgrywają w influancerzy z „manosfery”?
88% badanych Brytyjczyków wyraża strach. To poziom obaw niemal identyczny jak niepokój o koszty życia czy kondycję opieki zdrowotnej. Co ważne, badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 4 007 dorosłych Brytyjczyków w dniach 13–17 marca 2026 roku. Dlatego wyniki to nie chwilowy impuls.
Ale czy ten strach ma pokrycie w rzeczywistości?
Niestety tak, Dane policji mówią prost – przemoc wobec kobiet, dyktowana płcią, to już co piąte przestępstwo. Według danych policji w Anglii i Walii przestępstwa wobec kobiet i dziewcząt (VAWG) stanowią dziś około 20% wszystkich rejestrowanych przestępstw. Od 2019 roku ich liczba wzrosła o około 37%.
Strach o bezpieczeństwo kobiet to nie jest marginalne zjawisko – to ogólnokrajowy problem
Najczęściej zgłaszane przestępstwa to stalking i nękanie, które odpowiadają za około 40% przypadków. Tuż za nimi znajduje się przemoc domowa – około 37%. Gwałty i poważne przestępstwa seksualne stanowią około 10%. Natomiast co alarmujące – ich liczba rośnie szybciej niż wcześniej.
Co istotne, dane te i tak nie pokazują pełnej skali. Szacunki Office for National Statistics wskazują, że aż 4 na 5 ofiar przemocy domowej nigdy nie zgłasza sprawy policji. Realna liczba przypadków jest więc znacznie wyższa niż oficjalne statystyki.
Kobiety zmieniają swoje życie ze strachu
To nie są abstrakcyjne liczby. Za nimi stoją konkretne decyzje i codzienne ograniczenia. Raport pokazuje, że 44% kobiet w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego roku unikało określonych miejsc, tras lub sytuacji, bo czuło się zagrożone. To niemal dwa razy więcej niż w przypadku mężczyzn.

fot. shutterstock.com
Strach nie dotyczy tylko ulicy. Coraz częściej chodzi o dom, relacje i przestrzeń cyfrową.
Większość napaści seksualnych – jak wskazują dane ONS – jest dokonywana przez osoby znane ofierze: partnerów, byłych partnerów lub znajomych. To jedna z najważniejszych zmian w postrzeganiu przemocy: zagrożenie często już znamy. .
Nowa twarz przemocy: technologia i manosfera
Eksperci coraz częściej zwracają uwagę na rosnącą rolę tzw. przemocy technologicznej. Chodzi o śledzenie telefonu, kontrolowanie lokalizacji, nękanie w mediach społecznościowych. Problemem jest również publikowanie intymnych materiałów bez zgody.
Organizacje pomocowe, takie jak Refuge, wskazują nawet na kilkusetprocentowy wzrost przypadków zgłaszanych jako „tech abuse”.
Równolegle rośnie wpływ tzw. manosfery – środowisk internetowych promujących wrogie wobec kobiet postawy. Choć nie są one bezpośrednią przyczyną wszystkich przestępstw, eksperci podkreślają, że normalizują agresję, uprzedmiotowienie i pogardę wobec kobiet. Influencerzy z “manosfery” mają ogromny wpływ na młodych mężczyzn.
To zmienia kontekst społeczny przemocy – z indywidualnych przypadków na szerszy problem kulturowy.
Od kiedy problem narasta?
Wyraźny wzrost liczby przestępstw widoczny jest od około 2019 roku. W kolejnych latach trend się utrzymał. Natomiast pandemia dodatkowo pogłębiła problem. Izolacja, napięcia finansowe i zamknięcie w domach zwiększyły ryzyko przemocy domowej.
Od tego czasu szczególnie szybko rosną trzy obszary: stalking, przemoc online i zgłoszenia napaści seksualnych.
Policja i rząd zaczęły określać sytuację jako „epidemię” i „zagrożenie narodowe”. To jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia.
Duże miasta czy małe miejscowości? Problem jest wszędzie
Choć największe liczby zgłoszeń pochodzą z dużych miast, takich jak Londyn, Birmingham czy Manchester, problem nie jest ograniczony do metropolii.
W mniejszych miejscowościach i na wsiach przemoc często jest mniej widoczna, ale nie mniej realna. Co więcej, dostęp do wsparcia bywa tam ograniczony. Natomiast ofiary częściej znają sprawców, co utrudnia zgłoszenie sprawy.
Co może zrobić kobieta lub dziewczyna w UK, która doświadczyła przemocy?
To najważniejsza część całej układanki – bo za danymi stoją realne osoby, które potrzebują konkretnej pomocy. W sytuacji zagrożenia należy natychmiast dzwonić pod numer 999. W mniej pilnych przypadkach można zgłosić sprawę policji pod numerem 101.
Wsparcie można uzyskać także anonimowo poprzez NSPCC (dla dorosłych zgłaszających obawy o dziecko) lub ChildLine, gdzie młode osoby mogą porozmawiać bez informowania rodziców. Kobiety doświadczające przemocy domowej mogą skontaktować się z organizacjami takimi jak Refuge czy lokalne służby społeczne (Children’s Services / Safeguarding). Pomoc obejmuje nie tylko interwencję, ale też wsparcie psychologiczne i prawne.
Brytyjczycy boją się o bezpieczeństwo kobiet, a strach nie jest przesadzony
Zestawienie raportu społecznego z danymi policji prowadzi do jednego wniosku: obawy Brytyjczyków nie są przesadzone. Mamy do czynienia z rosnącą liczbą przestępstw, ogromną skalą niezgłaszanych przypadków, zmianą charakteru przemocy oraz spadkiem zaufania do instytucji. To dlatego temat bezpieczeństwa kobiet znalazł się dziś w centrum debaty publicznej – obok kosztów życia i kondycji systemu zdrowia. I to dlatego coraz więcej osób zadaje pytanie nie „czy problem istnieje”, ale „dlaczego tak długo był niedostrzegany”.

