„Mała Warszawa” w Zagłębiu Ruhry odzyskuje blask, ale brakuje 280 tysięcy euro. Dom Polski w Bochum czeka na możliwość dokończenia remontu.
W sercu Bochum, w przemysłowym Zagłębiu Ruhry, trwa walka o przyszłość jednego z najważniejszych miejsc związanych z historią Polaków w Niemczech. Zabytkowy Dom Polski – dawna siedziba polskiej społeczności, centrum życia kulturalnego i symbol wielopokoleniowej obecności Polaków za Odrą – przechodzi gruntowną modernizację. Problem w tym, że remont może zatrzymać się przed metą. Do jego zakończenia brakuje około 280 tysięcy euro.
Dla jednych to tylko kolejny zabytkowy budynek wymagający kosztownej renowacji. Dla innych – miejsce pamięci, którego historia sięga czasów, gdy polska społeczność w Niemczech walczyła o zachowanie języka, kultury i tożsamości.
– Chodzi nie tylko o mury. Chodzi o miejsce, które przez dziesięciolecia było sercem polskiego życia – podkreślają przedstawiciele Związku Polaków w Niemczech.
Dom Polski w Bochum – więcej niż budynek
Dom Polski w Bochum powstał około 1900 roku. W okresie, gdy Zagłębie Ruhry przyciągało tysiące polskich robotników z terenów dawnego zaboru pruskiego. Polacy przyjeżdżali tutaj za pracą w kopalniach i hutach. Tworzyli jedną z największych społeczności emigracyjnych w ówczesnych Niemczech.
Ówczesna Klosterstrasse, dzisiejsza Am Kortländer, stała się centrum polskiego życia. Działały tam polskie organizacje, sklepy, wydawnictwa, związki zawodowe oraz redakcja „Wiarusa Polskiego”. Ulica była tak silnie związana z polską społecznością. Dlatego nosiła nazwę „małej Warszawy”.
Nie była to jednak wyłącznie przestrzeń spotkań. Było to miejsce budowania wspólnoty. Organizowania polskich wydarzeń, nauki języka, działalności społecznej i kulturalnej. Dom Polski pełnił funkcję podobną do dzisiejszych centrów kultury: łączył ludzi, którzy znaleźli się poza granicami własnego kraju, ale chcieli zachować swoją tradycję.
Historia naznaczona wojną i stratą
Los Domu Polskiego odzwierciedla trudną historię Polaków w Niemczech. Po agresji III Rzeszy na Polskę w 1939 roku majątek polskich organizacji został przejęty, a wielu działaczy Związku Polaków w Niemczech trafiło do więzień i obozów koncentracyjnych.
Po wojnie udało się odzyskać budynek, jednak przez kolejne dekady brakowało pieniędzy na jego kompleksową renowację. Z czasem zabytkowa nieruchomość zaczęła niszczeć, a koszty koniecznych prac rosły.
Dlatego obecny remont ma dla wielu osób znaczenie nie tylko praktyczne, ale także symboliczne. Jest to sposób przywrócenia należnego miejsca polskiej historii w przestrzeni publicznej Niemiec.
Miliony euro na odbudowę polskiego miejsca
Prace remontowe ruszyły w lipcu 2024 roku. Projekt udało się rozpocząć dzięki finansowaniu przekraczającemu 2,4 miliona euro.
Największa część środków pochodzi z budżetu federalnego Niemiec. Z funduszy pozostających w dyspozycji pełnomocnika ds. kultury i mediów. Około dwóch trzecich całej kwoty zostało przeznaczonych właśnie z tego źródła.

Dodatkowe wsparcie zapewniła Fundacja Nadrenii Północnej-Westfalii, która przekazała około 420 tysięcy euro, a kolejne około 150 tysięcy euro pochodzi z budżetu landu Nadrenia Północna-Westfalia.
W remont zaangażowana jest również strona polska. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadeklarowało finansowanie wyposażenia wnętrz – między innymi mebli oraz elementów ekspozycyjnych, które mają stworzyć przestrzeń wystawową.
Początkowo zakładano, że inwestycja zakończy się wiosną 2026 roku. Jednak podobnie jak w przypadku wielu remontów zabytków, rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana niż pierwotne plany.
Zabytkowe mury kryją kosztowne niespodzianki
Podczas prac odkryto dodatkowe problemy techniczne. Konieczne było między innymi wzmocnienie konstrukcji budynku oraz znalezienie nowych rozwiązań dotyczących rekonstrukcji balkonów.
Dodatkowo okazało się, że niektóre elementy konstrukcji zawierają szkodliwe substancje. Dlatego zostaną całkowicie wymienione. Każda taka decyzja oznacza kolejne wydatki. Wiąże się również z wydłużeniem harmonogramu.
W efekcie kosztorys, przygotowany kilka lat temu, przestał odpowiadać rzeczywistym potrzebom inwestycji.
Niemcy nie zwiększą dotacji. Co dalej?
Związek Polaków w Niemczech zwrócił się o dodatkowe 280 tysięcy euro z budżetu federalnego. Wniosek został jednak odrzucony. Strona niemiecka argumentuje, że przyznając środki wcześniej, wyraźnie zaznaczono brak możliwości zwiększenia finansowania.
Dla władz Związku Polaków w Niemczech decyzja jest rozczarowująca. Instytucje finansujące były regularnie informowane o postępach prac i pojawiających się trudnościach.
Bez dodatkowych pieniędzy remont może stanie. Według przedstawicieli Związku obecne środki wystarczą jeszcze tylko na kilka tygodni.
Nowe życie dla Domu Polskiego
Po zakończeniu remontu Dom Polski w Bochum ma ponownie stać się miejscem spotkań. W budynku znajdzie się sala konferencyjna, przestrzeń wystawowa, miejsce wydarzeń kulturalnych oraz pomieszczenia administracyjne.
Remont zakłada również stworzenie przestrzeni dla stypendystów i gości odwiedzających Bochum. Obiekt będzie w pełni dostępny dla osób z ograniczoną mobilnością.
Celem jest stworzenie nowoczesnego centrum. Nie będzie ono skierowane wyłącznie do Polaków mieszkających w Niemczech. Będzie natomiast miejscem dialogu między kulturami.
– Chcemy ożywić nie tylko ten dom, ale również całą ulicę. Pokazywać polskość i jej historię – mówi Józef Malinowski, prezes Związku Polaków w Niemczech.
Czy historia znajdzie pieniądze na finał?
Remont Domu Polskiego w Bochum pokazuje, jak trudne jest ratowanie zabytków związanych z historią mniejszości narodowych. To nie tylko kwestia cegieł, dachów i instalacji. To pytanie o to, jakie miejsca uznajemy za ważne i komu pozwalamy opowiadać swoją historię.
Dla społeczności polskiej w Niemczech Dom Polski jest czymś więcej niż zabytkiem. To materialny ślad obecności kilku pokoleń Polaków, którzy współtworzyli historię tego regionu.
Teraz pozostaje pytanie, czy uda się znaleźć brakujące 280 tysięcy euro, aby historia tego miejsca nie zakończyła się na rusztowaniach.
