Ceny paliw ponownie idą w górę, a kierowcy w Niemczech coraz głośniej pytają, czy państwo zdecyduje się na kolejne działania osłonowe. Po wygaśnięciu czasowych ulg podatkowych rachunki przy dystrybutorach wyraźnie wzrosły. Niemiecki rząd na razie nie planuje jednak powrotu do kosztownych mechanizmów wsparcia.
Znów rosną ceny paliwa. Koniec ulg i powrót wysokich cen na stacjach
Znów rosną ceny paliwa – to hasło ponownie pojawia się w niemieckich mediach i wśród kierowców, którzy po kilku tygodniach względnej stabilizacji muszą liczyć się z wyższymi kosztami tankowania. Wzrost cen jest efektem kilku nakładających się czynników: sytuacji na światowych rynkach ropy, napięć geopolitycznych oraz zakończenia rządowych działań obniżających koszty paliw.
Na początku maja niemiecki rząd zdecydował się na czasową redukcję podatków od benzyny i oleju napędowego o niespełna 17 centów na litrze. Rozwiązanie miało ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen energii i paliw. Ulga obowiązywała jednak tylko przez dwa miesiące i wygasła wraz z końcem czerwca.
Po jej zakończeniu kierowcy odczuli różnicę niemal natychmiast. Średnie ceny paliw w Niemczech ponownie przekroczyły poziom 2 euro za litr. To dla wielu gospodarstw domowych oznacza realny wzrost miesięcznych wydatków.
Berlin nie chce kolejnej „tarczy paliwowej”
Minister gospodarki Katharina Reiche z rządu Friedricha Merza wyklucza obecnie wprowadzenie nowych szeroko zakrojonych programów pomocowych. Jak podkreśliła, wcześniejsze mechanizmy ograniczające wzrost cen były bardzo kosztowne dla państwa.
– Wprowadzając mechanizm hamujący wzrost cen paliw, zastosowaliśmy bardzo kosztowne narzędzie. Kosztowało nas to wiele miliardów euro – argumentowała minister.

fot. shutterstock.com
Według niej obecna sytuacja budżetowa Niemiec nie pozwala na powtórzenie podobnego rozwiązania. Rząd chce koncentrować się przede wszystkim na stabilności finansów publicznych. Nie chce natomiast ponownie przeznaczać miliardów euro na dopłaty do paliw.
Czy Niemcy wprowadzą limit cen paliw na wzór Polski?
Rosnące ceny wywołały debatę polityczną. Część polityków, szczególnie przedstawiciele niektórych landów oraz SPD, proponowała wprowadzenie maksymalnego poziomu cen paliw. Rozwiązania podobnego do mechanizmów stosowanych wcześniej w Polsce.
Pomysł nie zdobył jednak wystarczającego poparcia w Bundesracie. Sama Katharina Reiche również odrzuca taką możliwość. Jej zdaniem administracyjne ograniczenie cen nie rozwiązałoby problemu. Głównie dlatego, że Niemcy nie mają wpływu na globalne notowania ropy.
Minister wskazuje, że światowy rynek paliw reaguje przede wszystkim na sytuację międzynarodową – konflikty, decyzje państw wydobywających ropę oraz poziom globalnego popytu. Nawet krajowy limit cen nie zmieniłby kosztów zakupu surowca na rynkach światowych, a różnicę musiałoby pokryć państwo.
Geopolityka znów wpływa na ceny przy dystrybutorach
Jednym z głównych czynników wpływających na ostatnie podwyżki pozostaje niepewność na rynku energii. Każde napięcie w regionach kluczowych dla wydobycia i transportu ropy może szybko przełożyć się na ceny hurtowe, a następnie na stacjach benzynowych.
Rynek paliw jest szczególnie wrażliwy na informacje dotyczące konfliktów międzynarodowych, sankcji, ograniczeń produkcji czy zakłóceń w dostawach. Nawet krótkotrwały wzrost obaw inwestorów może powodować podwyżki cen ropy.
Eksperci rynku paliw zwracają uwagę, że kierowcy muszą przyzwyczaić się do większej zmienności cen. Era bardzo taniego paliwa może być trudna do powrotu, ponieważ oprócz kosztów samej ropy wpływ na ceny mają także podatki, polityka klimatyczna oraz transformacja energetyczna.
Kierowcy muszą liczyć się z kolejnymi wahaniami cen
Na razie nie ma sygnałów, aby niemiecki rząd planował powrót do masowych dopłat lub kolejnej obniżki podatków paliwowych. Oznacza to, że kierowcy będą w większym stopniu odczuwać skutki zmian na światowych rynkach energii.
Znów rosną ceny paliwa, a pytanie o pomoc dla kierowców pozostaje otwarte. Berlin wybiera obecnie ostrożność budżetową i regulacje zwiększające przejrzystość rynku zamiast kosztownych programów osłonowych. Dla milionów użytkowników samochodów oznacza to konieczność uważnego śledzenia cen i przygotowania się na dalsze wahania kosztów tankowania.
