Przez kilka miesięcy rodzina czekała na odpowiedź. Natomiast niemieccy śledczy próbowali rozwikłać zagadkę ciała znalezionego na plaży nad Bałtykiem. Teraz wiadomo już, że fale wyrzuciły na brzeg ciało 94-letniego Polaka, który zaginął podczas grudniowego rejsu promem „Skania”. Tragiczny finał potwierdził najczarniejszy scenariusz, a morze wyrzuciło ciało na brzeg.
Spacerowicze znaleźli ciało na plaży w Stubbenfelde
8 maja 2026 roku na plaży w miejscowości Stubbenfelde na niemieckiej wyspie Uznam przechodnie dokonali makabrycznego odkrycia. Wówczas morze wyrzuciło na brzeg ciało mężczyzny. Ciało było w stanie znacznego rozkładu, dlatego początkowo jego tożsamość pozostawała nieznana. Natomiast policja rozpoczęła szczegółowe czynności mające wyjaśnić, kim był zmarły.
Identyfikacja nie była łatwa. Długi pobyt w wodzie sprawił, że ustalenie danych mężczyzny wymagało przeprowadzenia dokładnych badań i analizy zgromadzonych informacji. Po kilku tygodniach niemieccy funkcjonariusze potwierdzili, że odnalezione ciało należy do 94-letniego obywatela Polski, który od końca grudnia 2025 roku był uznawany za zaginionego.
Dramatyczne chwile na promie „Skania”
Historia rozpoczęła się 28 grudnia 2025 roku. Prom „Skania”, płynący z Ystad w Szwecji do Świnoujścia, znajdował się na wodach Bałtyku. Wówczas doszło do tragedii. Jeden z pasażerów wypadł za burtę. Był nim 94-letni Polak.

fot. shutterstock.com
Do zdarzenia doszło podczas rejsu przez Bałtyk. Po otrzymaniu informacji o człowieku znajdującym się w wodzie kapitan jednostki natychmiast uruchomił procedury alarmowe. Rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja ratunkowa z udziałem służb kilku państw.
W poszukiwania zaangażowano jednostki ratownicze, służby morskie oraz środki lotnicze. Przez wiele godzin przeczesywano wody, jednak mimo intensywnych działań nie udało się odnaleźć mężczyzny. Warunki panujące zimą na Bałtyku, niska temperatura wody i ogromny obszar poszukiwań znacznie utrudniały akcję. Dlatego po kilku dniach służby przerwały poszukiwania.
Bałtyk przez miesiące skrywał odpowiedź
Morze przez ponad cztery miesiące pozostawało jedynym świadkiem tej tragedii. Dopiero w maju fale przyniosły ciało na niemiecką plażę w Stubbenfelde na wyspie Uznam.
Dla bliskich 94-latka oznacza to bolesne, ale jednocześnie ważne zakończenie okresu niepewności. Przez wiele miesięcy nie było wiadomo, co wydarzyło się podczas rejsu i jaki los spotkał pasażera promu.
Przypadki zaginięć na morzu należą do najtrudniejszych dla służb ratunkowych. Woda szybko zmienia miejsce zdarzenia, a prądy morskie mogą przemieszczać obiekty na znaczne odległości. Dlatego nawet wielkie międzynarodowe akcje poszukiwawcze nie zawsze pozwalają szybko odnaleźć zaginionych.
Morze wyrzuciło ciało na brzeg. Policja wykluczyła udział osób trzecich
Niemieccy śledczy poinformowali, że nie znaleziono żadnych dowodów wskazujących na udział innych osób w śmierci mężczyzny. Dlatego wszystko wskazuje na to, że doszło do tragicznego wypadku.
Historia 94-letniego Polaka pokazuje, jak nieprzewidywalny potrafi być Bałtyk. Morze, które zimą jest szczególnie wymagające i niebezpieczne. Dlatego wiele miesięcy skrywało odpowiedź na pytanie, które zadawali sobie bliscy zaginionego.
Po ponad czterech miesiącach tajemnica została rozwiązana. Fale wyrzuciły na brzeg ciało pasażera promu „Skania”. Natomiast śledczy potwierdzili najtrudniejszy z możliwych scenariuszy — 94-letni Polak, który zniknął podczas rejsu ze Szwecji do Polski, nie przeżył tragicznego wypadku.
