Zamknięcie cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy i gazu na świecie – zaczyna wywoływać poważne obawy o dostępność leków w Wielkiej Brytanii. Jak podaje The Guardian, choć dziś nie ma jeszcze masowych braków, napięcia w globalnych łańcuchach dostaw już przekładają się na wzrost cen i pierwsze sygnały zakłóceń. Czy w UK wkrótce zabraknie leków?
Eksperci podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie samego transportu leków. To efekt szerszego kryzysu. Rosnących kosztów energii, utrudnień logistycznych oraz opóźnień w dostawach surowców farmaceutycznych. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli leki są produkowane, coraz trudniej i drożej jest je dostarczyć do odbiorców.
Czy w UK wkrótce zabraknie leków? Te preparaty są najbardziej zagrożone
Największe ryzyko dotyczy leków wymagających stabilnych i szybkich łańcuchów dostaw. Jak podaje The Guardian, szczególnie narażone są preparaty wrażliwe na czas i warunki transportu.
Chodzi przede wszystkim o insulinę, szczepionki oraz leki biologiczne. Te leki wymagają szybkiego transportu oraz warunków.. Problemy mogą dotknąć także terapii onkologicznych, które często mają krótki termin przydatności i wymagają precyzyjnej logistyki.
Nieco mniej oczywistą, ale równie ważną grupą są tanie leki generyczne. Problemem jest aspiryna czy paracetamol. Ich produkcja opiera się na bardzo niskich marżach. Dlatego są wyjątkowo podatne na wzrost kosztów energii i transportu. Dodatkowo wiele z nich powstaje z wykorzystaniem surowców petrochemicznych. Natomiast ich dostępność jest bezpośrednio powiązana z rynkiem ropy i gazu.
Czy w UK wkrótce zabraknie leków? Ile wynoszą zapasy i czy to wystarczy
Na razie sytuacja pozostaje stabilna, głównie dzięki zgromadzonym zapasom. Producenci leków dysponują zwykle rezerwami na około osiem tygodni. Natomiast państwa europejskie – w tym Wielka Brytania – utrzymują zapasy wystarczające nawet na sześć miesięcy.
To jednak nie oznacza pełnego bezpieczeństwa. System dostaw leków działa w dużej mierze w modelu ciągłych dostaw. Dodatkowo z ograniczonym magazynowaniem. Oznacza to, że dłuższe zakłócenia mogą szybko doprowadzić do problemów, gdy bieżące dostawy przestaną uzupełniać zapasy.
Ceny rosną szybciej niż dostępność spada
Pierwszym wyraźnym sygnałem kryzysu nie są jeszcze braki, lecz rosnące ceny. Wzrost kosztów energii oraz transportu przekłada się bezpośrednio na ceny leków i ich produkcji.
Drożeją zarówno surowce chemiczne, jak i sam transport. Szczególnie lotniczy, który odgrywa najważniejszą rolę w dostarczaniu leków wymagających szybkiej dystrybucji. W efekcie rośnie presja finansowa na cały system ochrony zdrowia.

fot. shutterstock.com
Na razie koszty te w dużej mierze absorbuje brytyjska służba zdrowia. Dlatego pacjenci nie odczuwają ich jeszcze bezpośrednio. Jednak eksperci ostrzegają, że w przypadku przedłużającego się kryzysu presja cenowa może przełożyć się na dostępność niektórych terapii.
Insulina, aspiryna, szczepionki? Scenariusze na najbliższe miesiące
W krótkim okresie, obejmującym kilka tygodni, system powinien nadal funkcjonować względnie stabilnie, choć coraz drożej. Problemy będą głównie logistyczne i finansowe. Natomiast dostępność leków pozostanie w większości przypadków zachowana.
Jeśli jednak kryzys potrwa kilka miesięcy, sytuacja może się wyraźnie pogorszyć. W takim scenariuszu możliwe są selektywne braki niektórych leków, szczególnie tych najbardziej wrażliwych na transport i koszt produkcji. Może pojawić się konieczność stosowania zamienników. Są plany, że w skrajnych przypadkach także racjonowania niektórych preparatów.
Dodatkowym problemem jest silne uzależnienie Wielkiej Brytanii od importu leków, zwłaszcza z Indii i Chin. Zakłócenia w tych regionach, wynikające z rosnących kosztów energii i transportu, mogą jeszcze bardziej pogłębić problemy.
Braki w aptekach? Realne zagrożenie, ale nie natychmiastowe
Obecnie nie ma powodów do paniki, ale sytuacja wymaga uważnego monitorowania. Zapasy i działania zaradcze nadal chronią system przed natychmiastowymi brakami.
Jednocześnie eksperci są zgodni: im dłużej potrwa kryzys, tym większe ryzyko zakłóceń. Najbardziej zagrożone będą leki wymagające szybkiego transportu oraz te najtańsze, produkowane przy minimalnych marżach.

