Znaczący spadek etatów. Przemysł likwiduje tysiące miejsc pracy w Niemczech, a skala redukcji zaczyna budzić coraz większy niepokój nie tylko za Odrą, ale również wśród setek tysięcy Polaków pracujących w niemieckiej gospodarce.
Najnowsze dane Federalnej Agencji Pracy pokazują, że tylko w 2025 roku z niemieckiego sektora produkcyjnego zniknęło aż 177 tys. etatów objętych obowiązkowym ubezpieczeniem społecznym. To największy spadek od lat i kolejny sygnał, że największa gospodarka Europy wciąż zmaga się z głębokimi problemami.
Na koniec grudnia 2025 roku w niemieckim przemyśle pracowało około 6,5 mln osób. Choć sektor nadal zatrudnia niemal jedną piątą wszystkich pracowników objętych obowiązkowymi składkami na ubezpieczenie społeczne, jego znaczenie stopniowo maleje. Co więcej, wzrost zatrudnienia w usługach nie zdołał zrekompensować strat poniesionych przez przemysł, przez co łączna liczba pracujących w całej niemieckiej gospodarce zmniejszyła się o 108 tys. osób.
Motoryzacja i metalurgia najmocniej odczuły kryzys
Największe redukcje zatrudnienia objęły sektor motoryzacyjny, który od lat stanowi jeden z filarów niemieckiej gospodarki. Producenci samochodów oraz ich dostawcy zlikwidowali w ubiegłym roku około 52 tys. miejsc pracy. To właśnie w tej branży zatrudnionych jest wielu Polaków – zarówno bezpośrednio w fabrykach, jak i u podwykonawców produkujących części oraz komponenty.
Znaczne cięcia odnotowano również w przemyśle maszynowym, gdzie ubyło około 28 tys. etatów, oraz w pozostałych gałęziach przemysłu metalowego, które straciły kolejne 24 tys. miejsc pracy. To sektory, w których od lat pracują tysiące polskich fachowców – ślusarzy, spawaczy, operatorów maszyn, mechaników czy elektryków.
Przemysł likwiduje tysiące miejsc pracy z wielu powodów
Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja nie jest wynikiem jednego kryzysu, lecz splotu kilku niekorzystnych zjawisk. Niemieckie przedsiębiorstwa od dłuższego czasu zmagają się z wysokimi kosztami prowadzenia działalności, zwłaszcza cenami energii, które wzrosły po wybuchu wojny w Ukrainie. Coraz większą presję wywiera również konkurencja ze strony chińskich producentów, szczególnie w branży motoryzacyjnej i elektromobilności.

fot. shutterstock.com
Do tego dochodzi słabszy popyt na niemieckie towary na światowych rynkach. W tym również w samych Chinach, które przez lata były jednym z najważniejszych odbiorców niemieckiego eksportu. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje polityka handlowa Stanów Zjednoczonych oraz niepewność związana z międzynarodowymi cłami.
Polacy mogą odczuć skutki redukcji
Choć dane nie pokazują, ilu obywateli Polski straciło pracę, to właśnie Polacy należą do największych grup zagranicznych pracowników zatrudnionych w niemieckim przemyśle. Wielu z nich pracuje w fabrykach samochodów, zakładach produkujących części, przedsiębiorstwach metalowych czy firmach budowy maszyn.
Jeżeli redukcje zatrudnienia będą postępować, część pracowników może zostać objęta programami skróconego czasu pracy, nieprzedłużaniem umów terminowych lub zwolnieniami grupowymi. Szczególnie narażone są regiony silnie uzależnione od przemysłu motoryzacyjnego i ciężkiego.
Nie wszystkie branże zwalniają
Paradoksalnie niemiecki rynek pracy nadal cierpi na niedobór pracowników. Problem dotyczy jednak przede wszystkim sektora usług, ochrony zdrowia, opieki nad seniorami, logistyki, IT oraz części zawodów technicznych. Oznacza to, że osoby tracące zatrudnienie w przemyśle nie zawsze mogą łatwo znaleźć pracę odpowiadającą ich kwalifikacjom.
Kryzys przemysłowy wykracza poza Niemcy
Spowolnienie nie ogranicza się wyłącznie do niemieckiej gospodarki. Według najnowszych danych Eurostatu produkcja przemysłowa w strefie euro w maju spadła o 0,2 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. I to mimo że ekonomiści spodziewali się wzrostu. W ujęciu rocznym produkcja była niższa o 1,2 proc.. To okazało się wynikiem znacznie słabszym od prognoz.
Dla Polski sytuacja za zachodnią granicą ma szczególne znaczenie. Niemcy pozostają największym partnerem handlowym naszego kraju. Dlatego kondycja tamtejszego przemysłu wpływa zarówno na polskich eksporterów, jak i na tysiące osób pracujących w niemieckich zakładach produkcyjnych. Jeśli przemysł likwiduje tysiące miejsc pracy także w kolejnych miesiącach, skutki mogą być odczuwalne po obu stronach granicy.
