Śmierć 37-letniego obywatela Polski w niemieckim Duisburgu jest przedmiotem szczegółowego śledztwa prowadzonego przez tamtejsze organy ścigania. Tragiczny finał nocnej akcji służb ratunkowych i mundurowych wywołał falę pytań o granice stosowania środków przymusu bezpośredniego. Pod znakiem zapytania stoi również prawidłowość udzielania pomocy medycznej.
Śledczy sprawdzają, dlaczego Polak zmarł po interwencji policji. Podstawowe pytanie brzmi: czy czynnikiem mogło być jego długotrwałe unieruchomienie w pozycji krępującej ruchy klatki piersiowej.
Przebieg tragicznej nocy na Essenberger Strasse
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 18 na 19 lipca 2026 roku w dzielnicy Duisburga. Tam 37-letni mężczyzna przebywał towarzysko w jednym z mieszkań. Około godziny drugiej w nocy sąsiedzi, zaniepokojeni głośnymi odgłosami niszczenia sprzętów oraz krzykiem dobiegającym z lokalu, powiadomili służby patrolowe. Mężczyzna zamknął się w łazience. Nie reagował na słowne wezwania przybyłych na miejsce funkcjonariuszy.
Decydując się na wejście siłowe, policjanci sforsowali drzwi pomieszczenia i przystąpili do natychmiastowego obezwładnienia lokatora. Motywowano to zagrożeniem dla zdrowia samego zatrzymanego oraz bezpieczeństwa interweniujących funkcjonariuszy. Mężczyźnie założono kajdanki na ręce oraz nogi. Podczas tej procedury stan zatrzymanego gwałtownie się pogorszył. To doprowadziło do utraty przytomności. Mimo podjętej reanimacji i przetransportowania do szpitala, Polak zmarł po interwencji policji niedługo po przyjęciu na oddział.
Mechanizm niedotlenienia i obawy o asfiksję pozycyjną
Co wykazała sekcja zwłok? Ujawnione w sierpniu 2026 roku wstępne wyniki wykazały, że bezpośrednią przyczyną zgonu było głębokie niedotlenienie organizmu. Medycy sądowi zwracają uwagę, że Polak zmarł po interwencji policji, podczas której był przytrzymywany w pozycji leżącej na brzuchu ze skrępowanymi kończynami. W medycynie sądowej sytuacja taka wiąże się z ryzykiem wystąpienia tak zwanej asfiksji pozycyjnej. Zjawisko to występuje w momencie, gdy nacisk na klatkę piersiową u silnie pobudzonego pacjenta uniemożliwia prawidłowe ruchy przepony. To doprowadza do szybkiego uduszenia i zatrzymania krążenia.

fot. shutterstock.com
Niezależnie od ustaleń dotyczących niedotlenienia, w próbkach pobranych od zmarłego wykryto ślady mogące wskazywać na intoksykację substancjami chemicznymi. Rzecznik prokuratury w Duisburgu, Melanie Anderhub, zaznacza, że ostateczne wnioski będą możliwe dopiero po zakończeniu pełnych analiz toksykologicznych i histopatologicznych. Wyniki będą w najbliższych tygodniach.
Polak zmarł po interwencji policji w Duisburgu. Śledztwo wobec służb i reakcje władz regionalnych
Prokuratura objęła postępowaniem przygotowawczym łącznie osiem osób. Sześciu policjantów odpowiada z artykułu dotyczącego uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym. Z kolei dwóm pracownikom pogotowia ratunkowego zarzuca się nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią poprzez zaniechanie. Służby sprawdzają, czy wystarczająco szybko zauważyli oni zatrzymanie krążenia u pacjenta i podjęli właściwe procedury medyczne. W celu wyeliminowania podejrzeń o stronniczość, śledztwo w sprawie działań policji z Duisburga powierzono funkcjonariuszom z sąsiedniego Düsseldorfu.
Głos w sprawie zabrała także rodzina zmarłego. Bliscy wyliczają wątpliwości dotyczące dokładnego przebiegu zdarzeń w mieszkaniu przed przyjazdem patroli. Do tragedii odniósł się również szef resortu spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii, Herbert Reul. Deklaruje on pełne wyjaśnienie sprawy. Mocno podkreśla, że jakakolwiek śmierć podczas akcji służb jest zdarzeniem niedopuszczalnym.
