Przed sądem krajowym w Wuppertalu rozpoczął się proces, który już teraz uznawany jest za jeden z najgłośniejszych dotyczących nielegalnego handlu bronią w Niemczech. W sprawie jednym z najważniejszych świadków jest Polak.
Śledczy twierdzą, że w centrum sprawy znajduje się ogromny, ukryty arsenał odkryty w Remscheid. Dodatkowego znaczenia postępowaniu nadaje fakt, że Polak świadkiem w tej sprawie został odnaleziony przez niemieckich śledczych właśnie na terytorium Polski. Według prokuratury jego zeznania mają potwierdzać działalność zorganizowanej siatki zajmującej się handlem bronią, w tym również uzbrojeniem wojskowym.
Polak świadkiem po śledztwie prowadzonym przez tajnych funkcjonariuszy
Jak poinformowała niemiecka prokuratura, śledztwo trwało wiele miesięcy i było prowadzone z udziałem funkcjonariuszy działających pod przykryciem. Za pośrednictwem pośrednika udało się zorganizować kontrolowany zakup nielegalnej broni. Prowokacja pozwoliła zebrać materiał dowodowy przeciwko oskarżonym.
Prokurator naczelny przekazał, że odnaleziony w Polsce świadek potwierdził informacje dotyczące prowadzonego na szeroką skalę handlu bronią. Śledczy nie ujawniają jego tożsamości ani zakresu składanych zeznań, jednak podkreślają, że mogą one odegrać istotną rolę podczas procesu.
Ukryty arsenał za tajnymi drzwiami zaskoczył nawet śledczych
Sprawa wyszła na jaw po spektakularnej akcji policji w Remscheid w Nadrenii Północnej-Westfalii. W jednym z kompleksów budynków funkcjonariusze odkryli pomieszczenia ukryte za zamaskowanymi drzwiami oraz specjalnie przygotowane skrytki na broń i amunicję. Część uzbrojenia schowano nawet w pustych przestrzeniach framug drzwi.
Przeszukania trwały kilka dni i uczestniczyło w nich około 200 policjantów. Z każdym kolejnym etapem działań funkcjonariusze odnajdywali następne elementy arsenału. Dlatego niemiecka prokuratura ocenia, że było to jedno z największych zabezpieczeń broni wojskowej w kraju w ostatnich dekadach.
Setki sztuk broni i blisko 100 tysięcy sztuk amunicji
Skala znaleziska robi ogromne wrażenie. Policja zabezpieczyła około 300 sztuk ostrej broni palnej, w tym 125 karabinów maszynowych oraz 67 pistoletów maszynowych. W magazynach znajdowały się również karabiny szturmowe, pistolety, rewolwery, tłumiki, dziesiątki granatów ręcznych oraz blisko 100 tysięcy sztuk amunicji.
Według aktu oskarżenia główny podejrzany posiadał również broń maskowaną jako przedmioty codziennego użytku, między innymi strzelające długopisy. W „arsenale” były również noże motylkowe, kastety, stalowe pałki i latarki wyposażone w paralizatory. Część zabezpieczonej broni była niesprawna lub niekompletna, jednak śledczy znaleźli również liczne części zamienne umożliwiające jej naprawę.
Polak świadkiem, a trzech mężczyzn odpowiada przed sądem
Na ławie oskarżonych zasiada trzech mężczyzn w wieku 35, 38 i 60 lat. Odpowiadają za naruszenie niemieckiej ustawy o kontroli broni wojennej oraz ustawy o broni. Za zarzucane przestępstwa grozi im kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

fot. shutterstock.com
Już pierwszego dnia procesu jeden z oskarżonych przyznał się do winy. Kolejny zadeklarował gotowość do składania wyjaśnień. Natomiast obrońcy głównego oskarżonego prowadzą rozmowy z sądem dotyczące dalszego przebiegu postępowania. Od ich wyniku zależy, czy mężczyzna zdecyduje się złożyć zeznania.
Wyrok jeszcze we wrześniu
Proces potrwa kilka tygodni. Niemiecki sąd zaplanował ogłoszenie wyroku na 23 września. Śledczy nie wykluczają, że w toku postępowania pojawią się kolejne informacje dotyczące międzynarodowych powiązań grupy oraz źródeł pochodzenia zabezpieczonej broni.
Polak świadkiem z w jednej z największych spraw dotyczących nielegalnego handlu bronią w Niemczech w ostatnich latach. Dla prokuratury jego zeznania są jednym z najważniejszych elementów pozwalających odtworzyć skalę działalności oskarżonych i sieć kontaktów wykorzystywaną do obrotu nielegalnym uzbrojeniem.
