Kiedyś systemy wsparcia społecznego opierały się głównie na dokumentacji oraz bezpośrednim kontakcie z urzędnikiem. Dziś to media społecznościowe nie tylko informują, ale również uczą konkretnych zachowań, czasem balansujących na granicy prawa. Powstało know-how w zakresie maksymalizowania świadczeń, a konkretnie – uczenia ludzi „chorowania” i oszukiwania na benefitach.
Z raportów przywoływanych przez Daily Mail wynika, że poradniki dotyczące uzyskiwania zasiłków osiągają dziesiątki tysięcy wyświetleń. To nie są już niszowe treści – to masowy przekaz pokazujący, w jaki sposób internet stał się narzędziem modelowania postaw.
W 10 lat przybyło kilka milionów osób z niepełnosprawnościami
W dekadę liczba ludzi uznanych za osoby z niepełnosprawnościami wzrosła z 11–12 mln do blisko 17 mln. Co czwarta osoba uczestniczy w systemie wsparcia. Dynamiczny wzrost widać u młodych. W grupie 16–24 lata odsetek zwiększył się z 8 do 18 proc. w 10 lat. Równolegle rośnie liczba świadczeń związanych ze zdrowiem psychicznym – obecnie około 1,5 mln osób pobiera wsparcie z tego tytułu, co pokazuje, że w rok przybyło ponad 100 tys. przypadków.
Oszukiwanie na zasiłkach czy kultura optymalizacji: jak „wycisnąć” maksimum z państwa?
W social mediach pojawia się narracja, że korzystanie z systemu to forma sprytnego zarządzania własnym życiem. Powstaje coś na kształt kultury optymalizacji: liczy się maksymalizacja dostępnych zasobów – także tych publicznych. Poradniki krok po kroku tłumaczą, jakie słowa wpisywać w formularzach, jak opisywać objawy czy jak swobodnie przejść weryfikację. Nic więc dziwnego, że zasiłki, w tym zasiłki dla imigrantów, bywają osią politycznego sporu w Wielkiej Brytanii.

Internet normalizuje styl życia na zasiłkach, sugerując, że wsparcie od państwa nie jest ostatecznością, lecz jedną z wielu dostępnych ścieżek „zawodowych”. Jak podkreśla Daily Mail, część osób pewnie nawet nie rozważałaby ubiegania się o świadczenia, gdyby nie zetknęła się z promującymi bezczynność materiałami.
AI pomaga fałszować wnioski i utrudnia ich weryfikację
Najnowszym elementem układanki jest sztuczna inteligencja. Narzędzia generujące tekst pozwalają tworzyć profesjonalnie brzmiące opisy dolegliwości nawet bez zaplecza medycznego. To mocno podnosi jakość składanych wniosków i jednocześnie utrudnia ich weryfikację, ale mimo to eksperci mówią o uszczelnianiu przez rząd kontroli. Przykładowo DWP sprawdza Facebooka osób pobierających zasiłki.
System opierający się mocniej na ocenach zdalnych staje się podatny na takie działania. Efekt? Rosnące koszty. Szacuje się, że bierność zawodowa związana ze złym stanem zdrowia kosztuje ponad 200 miliardów funtów rocznie.

