Rachunki za energię to papierek lakmusowy nastrojów społecznych – kiedy spadają, rośnie poczucie bezpieczeństwa, kiedy idą w górę – natychmiast wraca temat wysokich kosztów życia. Z danych przytaczanych przez Sky News wynika, że przeciętny roczny rachunek może spaść do poziomu 1641 funtów. Zapłacimy wtedy o 117 funtów mniej niż obecnie.
Jednocześnie nawet po tej obniżce wydatki pozostaną o około jedną trzecią, czyli blisko 425 funtów, wyższe niż przed kryzysem energetycznym wywołanym wojną rosyjsko-ukraińską.
Koszty bezpieczeństwa i odporności systemu
Sposób generowania oszczędności jest ciekawy. Ważna nie jest nagła przecena surowców, lecz przeniesienie części opłat z rachunków do ogólnego systemu podatkowego. To fundamentalna zmiana logiki finansowania transformacji energetycznej. Koszty przestają być bezpośrednio przypisane do zużycia energii, a zaczynają funkcjonować jako element wspólnej polityki gospodarczej.
Znikają m.in. opłaty wspierające efektywność energetyczną oraz aż trzy czwarte kosztów związanych z obowiązkami dotyczącymi źródeł odnawialnych. W teorii daje to nawet około 145 funtów rocznych oszczędności, ale przez rosnące wydatki na modernizację sieci przesyłowych namacalna ulga jest niższa. Rachunek za energię jest wypadkową nie tylko ceny surowca, lecz także inwestycji w bezpieczeństwo i odporność systemu.
Zamiast 138 funtów – tylko 117
Na końcową kwotę wpływają również czynniki całkowicie niezależne od krajowych decyzji. Wysokie ceny gazu utrzymują się m.in. z powodu coraz większej jego części trafiającej do Europy drogą morską z USA i Bliskiego Wschodu. Koszty importu są bezlitosne. Wahania na rynkach hurtowych sprawiły zresztą, że prognozowana obniżka jest mniejsza niż oczekiwano jeszcze kilka miesięcy temu – zamiast 138 funtów będzie to 117.

Energia stała się jednym z bardziej globalnych produktów świata. Przez to jej cena reaguje zarówno na napięcia geopolityczne, jak i na tempo inwestycji w infrastrukturę. Dlatego rachunek za prąd w coraz mniejszym stopniu zależy wyłącznie od polityki krajowej, a coraz bardziej od sytuacji międzynarodowej.
Stabilność kosztem spektakularnych spadków
Centralnym punktem systemu pozostaje limit cen energii aktualizowany co trzy miesiące. Działa on jak amortyzator, który nie dopuszcza do gwałtownych skoków kosztów, ale zarazem ogranicza skalę obniżek. Prognozy wskazują, że po kwietniu poziom rachunków w 2026 roku powinien pozostać względnie stabilny. Przewidywalność uważa się za najcenniejszą walutę dla gospodarstw domowych.
Transformacja energetyczna oznacza ogromne inwestycje w sieci i nowe źródła energii. Krótkoterminowo, owszem, generują one koszty, lecz w dłuższej perspektywie ze względu na większą niezależność uodporniają na międzynarodowe kryzysy. Spadek rachunków nie jest więc końcem transformacji, lecz jej kolejnym etapem.

