Dla Dawida Szulca, 39-letniego Polaka pracującego jako konduktor w brytyjskim Crewe, zwykły wieczór przed telewizorem zamienił się w moment, który dzieli życie na „przed” i „po”. Dopiero nieodebrane połączenia i nagranie od organizatorów konkursu uświadomiły mu, że właśnie wygrał dom wart 1,6 mln funtów, samochód Land Rover Defender oraz 25 tys. funtów gotówki.
W jednej chwili stał się milionerem, choć – jak sam podkreśla – nie to było dla niego najważniejsze. Najważniejsze jest to, że teraz ma zabezpieczoną przyszłość i może wrócić do Polski na stałe. A to było jego największym marzeniem przez lata na emigracji.
Polski kolejarz z UK i historia emigracji, która zaczęła się w 2005 roku
Szulc pochodzi z południowo-zachodniej Polski. Do Wielkiej Brytanii wyjechał jako 18-latek w 2005 roku. Jak wielu emigrantów, szukał stabilizacji i możliwości zarobku, ale życie na Wyspach szybko stało się czymś więcej niż tylko pracą.
Po okresie studiów w Polsce wrócił ponownie do UK w 2015 roku i od tamtej pory pracował na kolei. Stabilna praca, kredyt hipoteczny, codzienne obowiązki – wszystko to sprawiało, że decyzja o powrocie do kraju pozostawała jedynie planem „na kiedyś”. Życie toczyło się w UK.
Aż do teraz.
Polski kolejarz i moment, który zmienił wszystko
Moment wygranej był przypadkowy i niemal filmowy. Telefon od organizatorów konkursu przyszedł, gdy Szulc oglądał telewizję i nie spodziewał się żadnych wiadomości.
„Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu czuję się lekko. Jakby każdy problem nagle zniknął” – powiedział po otrzymaniu informacji o wygranej.
Jak przyznał, pierwsze, co zrobił, to zadzwonił do partnerki Kamili oraz 8-letniej córki Amelii. Dopiero później poinformował rodziców w Polsce. Reakcja matki była dla niego szczególnie poruszająca: „Mama była chyba bardziej wzruszona niż ja. Płakała”.
Polski kolejarz z UK sprzedaje dom i wraca do Polski
Choć nagroda obejmowała luksusową nieruchomość w hrabstwie Lancashire, samochód i znaczną sumę pieniędzy, Szulc nie zamierzał długo zastanawiać się nad pozostaniem w Wielkiej Brytanii.
Land Rovera sprzedał niemal od razu, a teraz wystawił na sprzedaż również wygraną posiadłość. Jego decyzja jest jednoznaczna – chce wrócić do Polski.
„Moim największym marzeniem był powrót do domu. Zawsze chciałem wrócić do Polski i być bliżej przyjaciół i rodziny, ale zawsze coś stało na przeszkodzie” – mówi Dawid Szulc.
Historia jak z filmu
Wygrana nie zmieniła jego planów w sposób spektakularny – raczej je przyspieszyła. Szulc podkreśla, że bezpieczeństwo finansowe daje mu wreszcie swobodę decyzji, której wcześniej brakowało.
„Był kredyt hipoteczny, praca i wszystkie obowiązki codziennego życia. A potem nagle, jednym telefonem, wszystko stało się możliwe” – przyznał.
Rodzina już planuje wspólny wyjazd do Poznania, gdzie w sierpniu mają świętować jego 40. urodziny. Na stały powrót do Polski patrzą w perspektywie najbliższych lat, ale kierunek jest już wyznaczony.
Historia o czymś więcej niż pieniądze
Dla organizatorów konkursu ta historia ma inny wymiar niż sama wygrana. Jak podkreśla Alex Beckett z Elite Competitions, istotne nie były luksusy, ale emocje i potrzeby zwycięzcy.
„Gdy rozmawialiśmy z Dawidem, szybko stało się jasne, że nie chodzi o samochody ani domy – chodziło o bycie bliżej ludzi, których kocha” – powiedział.
To właśnie ten wątek sprawia, że historia Szulca wykracza poza typową opowieść o szczęśliwym losie. To opowieść o emigracji, tęsknocie i decyzji, która – choć przyspieszona przez fortunę – dojrzewała latami.
