Wielka Brytania szybko zmienia sposób, w jaki pracownicy odkładają na emeryturę. Coraz mniej osób może liczyć na tradycyjne emerytury Defined Benefit (DB), które zapewniają świadczenie wyliczane według określonej formuły. Ich miejsce zajmują emerytury Defined Contribution (DC). Tu to pracownik gromadzi kapitał. Natomiast wysokość przyszłego dochodu zależy od wpłat i wyników inwestycji.
To właśnie ta zmiana budzi obawy o przyszłość milionów Brytyjczyków. Ekspert cytowany w materiale źródłowym ostrzega przed wejściem Wielkiej Brytanii w erę „pension inadequacy”, czyli niewystarczających emerytur.
Skala zmiany jest widoczna w danych Department for Work and Pensions. Liczba osób po raz pierwszy korzystających z prywatnej emerytury w formie jednorazowej wypłaty lub innego produktu Defined Contribution wzrosła z 280 tys. w 2016/17 do 410 tys. w 2025/26.
DB daje obietnicę. DC daje kapitał.
Różnica między tymi systemami jest zasadnicza. W DB wysokość emerytury wynika z zasad konkretnego programu. Może zależeć od wynagrodzenia i stażu pracy. Pracownik otrzymuje więc określone świadczenie, a ryzyko inwestycyjne w dużej mierze pozostaje po stronie programu.
Przykładowo, przy formule 1/60 i 30 latach pracy emerytura wynosiłaby połowę wynagrodzenia emerytalnego. Przy pensji £50 tys. byłoby to około £25 tys. rocznie.
- 20 lat pracy: £16 667 rocznie
- 30 lat pracy: £25 000
- 40 lat pracy: £33 333
To tylko przykład, ponieważ każdy program DB ma własne zasady. Natomiast w DC sytuacja wygląda inaczej. Pracownik i pracodawca wpłacają pieniądze do funduszu, który jest inwestowany. Na końcu kariery nie ma jednak gwarancji określonego dochodu. Jest za to określony kapitał, z którego trzeba później finansować życie na emeryturze.
Jak powiedział ekspert cytowany w artykule, pracownicy zostali w praktyce przesunięci „od obietnicy emerytalnej do konta oszczędnościowego na emeryturę”.
Niewystarczająca emerytura: State Pension może nie wystarczyć
Pełna nowa State Pension w roku 2026/27 wynosi około £12 548 rocznie przed podatkiem. Dla wielu osób będzie to jedynie podstawa dochodu na emeryturze.

fot. shutterstock.com
Problem widać, gdy porównać tę kwotę z kosztami życia. Według Retirement Living Standards jedna osoba potrzebuje około £32 700 rocznie, aby osiągnąć umiarkowany poziom życia na emeryturze.
Różnica wynosi więc ponad £20 tys. rocznie.
- £32 700 – £12 548 = £20 152
- przez 20 lat: ponad £400 tys. dodatkowego dochodu
Nie oznacza to, że emeryt musi mieć £400 tys. na koncie. Kapitał może być inwestowany lub wykorzystany w inny sposób. Wyliczenie pokazuje jednak skalę różnicy między państwową emeryturą a dochodem potrzebnym do utrzymania wyższego standardu życia.
Największe ryzyko ponosi dziś pracownik
W systemie DC wysokość przyszłej emerytury zależy od tego, ile pracownik zgromadzi. Znaczenie mają wysokość składek, czas oszczędzania, wyniki inwestycji oraz moment przejścia na emeryturę.
Dlatego dwie osoby zarabiające tyle samo mogą zakończyć pracę z zupełnie różnymi emeryturami.
Problemem jest również długość życia. Zgromadzony kapitał może być potrzebny przez 20, 25, a nawet 30 lat po zakończeniu pracy. Jeżeli okaże się zbyt mały, emerytura może szybko stać się niewystarczająca.
I właśnie tego obawia się coraz więcej ekspertów. Nie chodzi o nagły upadek brytyjskiego systemu emerytalnego. Chodzi o powolne narastanie różnicy między tym, czego ludzie oczekują po zakończeniu pracy, a tym, na co rzeczywiście będzie ich stać.
Ile trzeba zarabiać?
Nie istnieje jedna pensja, która gwarantuje dobrą emeryturę. W przypadku DC równie ważne jak zarobki są wysokość składek i czas oszczędzania. Przy DB sytuacja może być bardziej przewidywalna. Przy DC pracownik musi sam zbudować odpowiednio duży kapitał.
To oznacza, że dla przyszłych emerytów kluczowe pytanie nie brzmi już tylko: „Ile będę dostawać z państwa?”. Coraz ważniejsze staje się pytanie: „Ile pieniędzy zgromadzę sam i czy wystarczy mi ich do końca życia?”
Brytyjski system emerytalny przechodzi więc od modelu opartego na gwarantowanym świadczeniu do modelu, w którym coraz większą odpowiedzialność ponosi sam pracownik.
A wraz z tą zmianą rośnie ryzyko, że dla części społeczeństwa nadejdzie era niewystarczającej emerytury.
