Donald Trump, charyzmatyczny kandydat na prezydenta USA, znów zaszokował swych przeciwników. Publicznie stwierdził, że do czasu, gdy obecny prezydent nie otrząśnie się z letargu, trzeba zakazać wjazdu do USA wszystkim muzułmanom.
Trump, multimilioner, który fortuny dorobił się na rynku nieruchomości, odniósł się do wystąpienia prezydenta Obamy po masakrze w San Bernardino, gdzie dwoje muzułmanów zastrzeliło 14 a raniło 17 osób. Zdaniem Trumpa Obama nie wie co się dzieje i nad niczym nie panuje. Doraźnie więc, zanim więc kraj znów będzie sprawnie zarządzany, trzeba – zdaniem Trumpa – zakazać wjazdu muzułmanom.
Dlaczego? Bo niepokojąco wielu już amerykańskich muzułmanów jest zwolennikami dżihadu i jawnie twierdzi, że ataki na Amerykanów na terenie USA są usprawiedliwione. Trump przytoczył wyniki badań, wskazujące, że tak myśli aż 25 procent zapytanych!
– Nawet jeden procent jest za wiele, nawet jeden procent to rzecz nie do zaakceptowania – mówił Trump. – A my tu mówimy o 25 procentach!
Doradce prezydenta Obamy natychmiast potępił wypowiedzi republikanina Trumpa. – To całkowicie sprzeczne z amerykańskimi wartościami. Szacunek dla wolności religii zapisany jest w naszej Karcie Praw – oświadczył cytowany przez Gazetę Wyborczą Ben Rhodes.
– Może to niepoprawne politycznie, ale nie dbam o to – stwierdził Trump. – Póki nie będziemy w stanie określić, zrozumieć i zpobiec temu, co się dzieje, nasz kraj nie może być ofiarą przerażających ataków ludzi, którzy wierzą w dżihad i nie respektują wartości ludzkiego życia – tłumaczył Trump.

