Ogromna zmiana dla pracowników z home office od kwietnia 2026 roku. Praca zdalna przez lata była nie tylko wygodna, ale i finansowo korzystna. Pracownicy mogli odliczać od podatku dodatkowe koszty związane z korzystaniem z prądu, ogrzewania czy internetu w domu. Wkrótce jednak wchodzi poważna zmiana: koniec ulg podatkowych dla pracujących w domu!
Rząd Wielkiej Brytanii likwiduje możliwość odliczania wydatków ponoszonych w związku z home office. Ta decyzja dla setek tysięcy osób oznacza realny wzrost obciążeń finansowych.
Jak było dotychczas – home office z ulgą podatkową
Do tej pory osoby, które pracowały z domu mogły odliczać od podatku dochodowego koszty ponoszone w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. W ramach uproszczenia HMRC wprowadził ryczałtową ulgę. Początkowo w wysokości czterech funtów tygodniowo. Ulga od roku podatkowego 2020/2021 wzrosła do sześciu funtów. Zaletą tego rozwiązania była prostota – nie wymagało ono przedstawiania rachunków.
W czasie pandemii COVID-19 zasady zostały rozszerzone, obejmując także osoby pracujące z domu z powodu lockdownów, nawet jeśli ich charakter pracy nie wymagał home office. Dzięki temu ulga stała się dostępna dla znacznie większej grupy podatników.
Co się zmienia od kwietnia 2026 roku
Budżet 2025 przyniósł decyzję o całkowitej likwidacji ulgi podatkowej na home office. Od kwietnia pracownicy nie będą już mogli odliczać od podatku kosztów ponoszonych w związku z pracą w domu, jeśli nie są one zwracane przez pracodawcę. Ryczałtowe sześć funtów tygodniowo zniknie. Natomiast wyższe rachunki za prąd, ogrzewanie czy internet będą musiały zostać pokryte z własnej kieszeni.
Zmiana obejmie wszystkie osoby, które pracują zdalnie w pełnym lub częściowym wymiarze czasu pracy i które dotychczas korzystały z odliczeń podatkowych. W praktyce oznacza to, że pracownicy muszą liczyć się z większymi wydatkami. Dlatego w przypadku braku zwrotu kosztów przez pracodawcę realny dochód netto spadnie.
Dlaczego rząd likwiduje ulgę
Rząd tłumaczy swoją decyzję kilkoma powodami. Ulga była rozwiązaniem tymczasowym, szczególnie użytecznym w czasie pandemii. W obecnym modelu pracy, gdzie home office często jest wyborem, a nie obowiązkiem, możliwość odliczenia kosztów przestaje być konieczna. Jednocześnie system miał uprościć kwestie podatkowe i ograniczyć wydatki państwa. Według władz, jeśli pracownik ponosi koszty w interesie firmy, to właśnie pracodawca powinien je zwrócić, a nie państwo poprzez ulgę podatkową.

Koniec ulg podatkowych dla pracujących w domu. Kogo dotknie zmiana najbardziej
Zmiana dotknie szacunkowo 300 tysięcy osób. Najbardziej odczują ją pracownicy etatowi wykonujący obowiązki w domu. Zwłaszcza ci, których pracodawcy nie pokrywają kosztów energii czy internetu. Podatnicy w podstawowej stawce zapłacą rocznie około 62 funty więcej. Natomiast osoby w wyższej stawce nawet 124 funty. Choć kwoty mogą wydawać się niewielkie, w połączeniu z rosnącymi kosztami życia będą miały realny wpływ na domowe budżety.
Co zostaje – rola pracodawców
Zmiana nie zabrania zwracania kosztów pracy z domu przez pracodawców. Firmy nadal mogą rekompensować wydatki. Natomiast jeśli spełniają określone warunki, robią to bez potrącania podatku dochodowego i składek na ubezpieczenie społeczne. Problem w tym, że nie każdy pracodawca decyduje się na takie rozwiązanie. Dlatego decyzje państwa i pracodawców sprawia, że dla wielu pracowników home office staje się po prostu droższy niż praca w biurze.
Koniec finansowej przewagi pracy zdalnej?
Koniec ulg podatkowych dla pracujących w domu to ogromna zmiana w strukturze rynku pracy. Decyzja HMRC wyraźnie pokazuje, że praca z domu przestaje być postrzegana jako szczególna forma zatrudnienia wymagająca ulg podatkowych. Home office, który jeszcze kilka lat temu dawał pracownikom realną oszczędność, staje się neutralny podatkowo, a w praktyce droższy. Dla wielu osób będzie to sygnał do ponownego przemyślenia opłacalności pracy zdalnej i do rozmów z pracodawcą o zwrocie kosztów. Od kwietnia 2026 roku rachunki zostają w domu, a ulga znika.

