Amerykańska Akademia Filmowa uznała, że w zeszłym roku żaden inny film nieanglojęzyczny nie mógł się równać z „Idą” Pawła Pawlikowskiego. To pierwsza nagroda w tej kategorii w historii polskiego kina. Ostatnim tworcą, który złotą statuetkę miał na wyciągnięcie ręki był Roman Polański, nominowany w 1962 roku za „Nóż w wodzie”.

Odbierając Oscara, polski reżyser nie krył wzruszenia. Nagrodę zadedykował zmarłej żonie i rodzicom. „Nakręciłem czarno-biały film o potrzebie wycofania ze świata, kontemplacji, a teraz jestem tu – w epicentrum hałasu i uwagi świata. Życie jest pełne niespodzianek” – powiedział Pawlikowski odbierając wyróżnienie.

Inni polscy nominowani – krótkometrażowe dokumenty: „Joanna” i „Nasza klątwa” przegrały z opowieścią o amerykańskich weteranach – „Crisis Hotline”. Nagród nie zdobyli również, nominowani za zdjęcia, Łukasz Żal i Ryszard Lenczewski, ani Anna Biedrzyńska-Sheppard, której Oscara mogły przynieść kostiumy do filmu „Czarownica”.

Najlepszym filmem okrzyknięto „Birdmana” Alejandra Gonzaleza Inarritu. Tytuł najlepszego aktora pierwszoplanowego powędrował do brytyjczyka – Eddiego Redmayna („Teoria wszyatkiego”), a najlepszej aktorki – do Patricii Arquette („Boyhood”).


