Część ogłoszeń wynajmu zawiera zapisy ograniczające dostęp do mieszkań ze względu na religię czy pochodzenie. Mechanizm wykluczania na rynku najmu w Wielkiej Brytanii dziś dotyczy głównie wybranych grup. Jednak z czasem może objąć również inne społeczności – w tym Polaków.
To sygnał ostrzegawczy, bo takie praktyki rzadko pozostają w miejscu. Mają tendencję do rozszerzania się wraz z poczuciem bezkarności. Jeśli dziś dopuszcza się selekcję według kryterium, jutro może pojawić się kolejne. Polacy również mogą w przyszłości odczuć skutki tej spirali wykluczeń. Szczególnie jeśli rynek zacznie się kurczyć, przez co wynajem mieszkania w Londynie będzie o wiele trudniejszy.
Kryteria wynajmu: religia, język, pochodzenie
W Londynie oraz w południowo-wschodniej Anglii pojawiają się kontrowersyjne ogłoszenia wynajmu mieszkań. W wielu ofertach z góry zaznacza się, że są one przeznaczone wyłącznie dla muzułmanów. Tego typu oferty publikowano m.in. na Facebooku i Telegramie.
Dziennikarskie śledztwo, wynikami którego podzielił się The Telegraph, wykazało, że w ogłoszeniach stosowano zapisy ograniczające dostęp do mieszkań ze względu na religię, a także wskazywano preferencje związane z pochodzeniem, językiem, regionem czy płcią. Ogłoszenia dotyczyły np. Newham, Barking, Dagenham, East Ham, Redbridge, Walthamstow czy Harrow.
Prawo zakazuje dyskryminowania, a rynek to lekceważy
Tymczasem zgodnie z ustawą o równości z 2010 roku właściciele mieszkań i pośrednicy nie mają prawa dyskryminować najemców ze względu na religię, rasę czy płeć. Publikowanie ogłoszeń wykluczających określone grupy może być traktowane jako bezpośrednia dyskryminacja.
Jeśli trend się utrzyma, pewnie pojawią się kolejne bardziej subtelne formy selekcji formalnie niełamiące prawa, ale odseparowujące część najemców. Jeśli dodać do tego dużą konkurencję na rynku nieruchomości, może się okazać, że dostępność mieszkań dla „niepasujących” grup zacznie gwałtownie spadać. Zwłaszcza że migrantów przybywa.
Według Centrum Badań i Analiz Migracyjnych RFBerlin w 2025 roku w Unii Europejskiej mieszkało ponad 64 milionów osób urodzonych poza jej granicami (w statystyce nie uwzględnia się osób urodzonych na terenie państw UE). Liczba migrantów wzrosła o ponad 2 miliony w porównaniu z poprzednim rokiem, m.in. z uwagi na wojnę rosyjsko-ukraińską. Największa liczba migrantów urodzonych poza Unią Europejską mieszka w Niemczech – jest ich tam około 18 milionów.
Co wprowadza Renters’ Rights Act?
Na tle tych zjawisk wchodzi w życie największa od lat reforma. Od 1 maja 2026 roku zacznie obowiązywać Renters’ Rights Act, który uporządkuje relacje między najemcami a właścicielami.
Najważniejsze zmiany obejmują:
- Koniec eksmisji bez podania przyczyny – właściciel będzie mógł wypowiedzieć umowę tylko w określonych sytuacjach, np. przy dużych zaległości czynszowych.
- Nowy system okresowych umów najmu – najemca będzie mógł zakończyć najem z 2-miesięcznym wypowiedzeniem i przenieść się w dowolnym momencie, bez kar i bez konieczności czekania na koniec rocznego kontrakt.
-

- Kontrola podwyżek czynszu – podwyżki możliwe raz w roku pod warunkiem zgłoszenia ich z 2-miesięcznym wyprzedzeniem.
- Zakaz dyskryminacji – obejmuje m.in. rodziny z dziećmi czy osoby pobierające zasiłki oraz utrudnia odrzucanie lokatorów bez uzasadnienia.
- Wyższe kary dla właścicieli – grzywny mogą sięgać 40 tys. funtów i wiązać się z obowiązkiem zwrócenia czynszu zapłaconego za 24 miesiące.
-
Mniej mieszkań i więcej samowolki?
Bez zmian: Eksperci ostrzegają, że jeszcze przed wejściem ustawy w życie może dojść do masowej wyprzedaży nieruchomości. Właściciele w obawie przed utratą kontroli nad wynajmem mogą wycofywać mieszkania z rynku. Im mniej mieszkań, tym większa pokusa, by właściciele wybierali „najbardziej pasujących” im lokatorów według własnych kryteriów.
Dzisiaj około połowa nielegalnych ogłoszeń nie spotyka się z konsekwencjami, co pokazuje, że egzekwowanie prawa wciąż kuleje, a patolandlordzi rządzą w Londynie. W stolicy Wielkiej Brytanii w latach 2023–2025 lokalne władze wystawiły grzywny o łącznej wartości blisko 8,7 mln funtów, jednak udało się odzyskać z tego jedynie niecałe 3 mln.
W tym samym okresie wydano ponad 1300 decyzji o ukaraniu właścicieli nieruchomości za naruszenia standardów bezpieczeństwa i warunków mieszkaniowych. Jednocześnie City of London Corporation, Bexley, Bromley, Croydon oraz Hammersmith & Fulham – przyznało, że w ciągu dwóch lat nie nałożyło kar.

