Polski imigrant udusił swoją matkę i chce ponieść karę

W holenderskim sądzie ważą się losy naszego rodaka. Piotr W. jest oskarżony o pozbawienie życia swojej 82-letniej matki. W tym tygodniu wygłoszone zostały mowy końcowe w tej sprawie. Wkrótce, na początku lutego 2025, poznamy wyrok sądu. Polski imigrant uważa jednak, że po tym, co się wydarzyło, nie chce już dalej żyć…

Ponad dziesięć lat temu nasz rodak ​​postanowił wyjechać z Polski. Podjął decyzję o emigracji do Holandii, licząc na wyższe zarobki. Wraz z Piotrem W. do „Kraju tulipanów” przeprowadziła się jego matka.

Nie miała w Polsce nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować. Siłą rzeczy Piotr ​​nie mógł jej zostawić w kraju.

- Advertisement -

Dramat polskiej rodziny z Utrechtu

Jak wynika z relacji udostępnionej na łamach serwisu informacyjnego www.ad.nl, nasz rodak zatrudnił się w pralni samoobsługowej w Utrechcie. Miał pracować ciężko i długo, przez siedem dni w tygodniu, a pozostały czas poświęcać na opiekowanie się matką. Holenderskie media zwracają uwagę, że z roku na rok stan zdrowia kobiety pogarszał się.
Starsza kobieta miała problemy z sercem, płucami, nawet z chodzeniem. W dodatku mówiła tylko po polsku, nie porozumiewała się w ogóle w innym języku.

Z tych wszystkich powodów Polka prawie nie wychodziła z domu. Była całkowicie zależna od swojego syna. Piotr robił dla niej w zasadzie wszystko. Przygotowywał posiłki, zarządzał finansami, a nawet ją mył. Ich współlokatorzy widzieli w Polaku „kochającego mężczyznę, który dobrze opiekuje się swoją matką”, jak cytujemy za www.ad.nl. – To był mój obowiązek. Jako samotna matka zawsze się mną opiekowała. Teraz przyszła moja kolej – mówił nasz rodak.

Jak zginęła 82-letni Polka?

Polska rodzina mieszkała w domu szeregowym na Gambiadreef w dzielnicy Utrechtu Overvecht. Spali i mieszkali w małym pokoju o powierzchni około dwunastu metrów kwadratowych. Poza telewizorem, łóżkiem, rozkładaną sofą i stolikiem kawowym zostało niewiele miejsca.

– Matka i syn […] nie mieli nikogo innego – komentował w tej sprawie prokurator, na rozprawie, która miała miejsce w poniedziałek 20 stycznia 2025. Jednak pomimo bliskiej więzi matki z synem, to właśnie Piotr W. jest podejrzany o zabicie swojej własnej matki.

16 kwietnia 2024, około północy, matka polskiego emigranta obudziła się z krzykiem. Nie był to pierwszy raz. W tamtym tygodniu budziła się wielokrotnie w taki sposób. Ich współlokatorzy walą w ściany. Piotr próbuje reagować i uspokaja mamę. Ale kobieta go nie poznaje.

– Nie poznała mnie, myślała, że ​​jestem jej bratem lub mężem. Spała bardzo mało, budziła się z krzykiem po kilku minutach. Nie mogłem jej uspokoić – opisuje syn, jak cytujemy za www.ad.nl.

„Zabiłem moją matkę”

– Powiedziałem: »Mamo, bądź cicho«. Potem położyłem rękę na jej ustach. Wciąż widziałem, jak poruszają się jej nozdrza. Modliłem się, żeby była cicho. Potem sam zasnąłem. Kiedy się obudziłem, oczy mojej matki były otwarte, ale nie oddychała – emocjonalnie opisuje przebieg zdarzeń Piotr.

Polak mówi, że założył jej spodnie od piżamy na twarz, ubrał się i wyszedł. – Jeśli moja matka nie żyje, ja też nie chcę żyć – powiedział sędziemu. Wspiął się po rusztowaniu na dziesiąte piętro. Ale nie wyskoczył. Znaleźli go robotnicy budowlani i wezwali policję. – Zabiłem moją matkę – przyznał.

Polski imigrant czeka na wyrok

Prokuratura domaga się 6 lat więzienia za zabójstwo. Sam Piotr uważa, że ​​powinien zostać ukarany. Ale zaznacza, że nie chciał zabić swojej matki. – To, że jestem przyczyną śmierci mojej matki, jest najsurowszą karą, jaką kiedykolwiek otrzymam – mówi.

Wyrok w tej sprawie zostanie wydany 3 lutego 2025.

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Przeczytaj także

Problemy z dostawami w coraz większej liczbie sklepów. Kryzys pogodowy się pogłębia

Eksperci ostrzegają, że w przypadku przedłużających się opadów może dojść do dalszych ograniczeń. Szczególnie w produktach wymagających chłodzenia i szybkiego transportu. Kryzys pogodowy trwa i dotyka kolejnych obszarów życia.

Śnieg i mróz paraliżują loty. Bilety gwałtownie drożeją!

Z powodu problemów na lotnisku w Holandii i ponad 3500 odwołanych lotów ceny biletów lotniczych na kolejny tydzień gwałtownie rosną.

Nowy wymiar rozrywki po polsku, gdziekolwiek jesteś. Poznaj WOW! SHOW

Polska rozrywka na emigracji. Sprawdzamy WOW! SHOW - platformę z polskim humorem, stand-upem i serialami idealnymi dla Polaków w UK.

Odwołane pociągi, śliskie drogi i sparaliżowane lotniska. Pomarańczowe ostrzeżenia w całej Holandii

Władze i służby nie mają wątpliwości – w takich warunkach najbezpieczniejszym wyborem jest ograniczenie przemieszczania się. Apel o pozostanie w domu powtarza się w komunikatach KNMI, Rijkswaterstaat i przewoźników

Paraliż lotnisk. 450 odwołanych lotów!

Paraliż lotnisk jest efektem intensywnych opadów śniegu, oblodzenia pasów startowych oraz utrzymującego się mrozu. Pogoda uniemożliwia bezpieczne operacje lotnicze. Samoloty są oblodzone.

Finanse i świadczenia

Praca i zarobki

Życie w Holandii

Wydarzenia kryminalne

Transport