Pod koniec zeszłego roku eBay, Vinted, Etsy i inne platformy sprzedażowe wypytywały użytkowników, którzy sprzedawali przedmioty o National Insurance Number, adres oraz kazały im potwierdzać rezydencję podatkową. Wiele osób miało zastrzeżenia co do ujawniania tych danych platformom. Okazuje się, że słusznie?
Na początku zeszłego roku informowaliśmy o tym, że nowe przepisy nakazują platformom sprzedażowym takim jak eBay czy Vinted raportować sprzedaż do urzędu skarbowego. Działanie to miało umożliwić ściąganie podatków od osób handlujących online, które unikają rozliczeń. Niestety dotyka ono także osoby sprzedające własne ubrania i rzeczy, których nie potrzebują. Ponieważ platformy przekazują dane każdego kto sprzeda więcej niż 30 rzeczy lub sprzeda rzeczy za €2,000 (lub równowartość w funtach, ok. £1,700–£1,800). Nie rozróżniają przy tym osób trudniącym się handlem od matek sprzedających ubrania po dzieciach.
Innymi słowy osoba, która sprzedała 3 rzeczy za £5,000 podlega pod raportowanie. Jeśli sprzedała 31 rzeczy za £400 – również wpada w raport wysyłany do HMRC.

Wezwanie do HMRC albo wyliczona kwota podatku z Vinted
Wezwanie o podatek może dostać każdy kto przekroczy wymagane progi. Dzieje się tak dlatego, że platformy nie są w stanie odróżnić osób zajmujących się handlem od sprzedających własne rzeczy. Dlatego dane i kwoty transakcji od wszystkich użytkowników sprzedających ponad ustalone kwoty/ilości przedmiotów trafiają do HMRC. Niektóre platformy same wyliczają potencjalny podatek i wysyłają go mailem zszokowanym użytkownikom. Nie kryją oni oburzenia, ponieważ trudno mówić o jakimkolwiek zysku, jeśli sprzedaje się własne przedmioty za śmieszne kwoty. Jak napisała do nas p. Alicja: Sprzedałam wózek dziecięcy, łóżeczko i pakę ubrań dziecięcych, a do tego ubrania po sobie. Odzyskałam może 15% tego co za to wszystko zapłaciłam i jeszcze od tego mam płacić podatek?
Absurdalny podatek od rzeczy sprzedawanych za funta
Osoby sprzedające własne ubrania dostają także wezwania podatkowe, chociaż tak naprawdę sprzedaż najczęściej odbywa się za ułamek ceny zakupu przedmiotu. Większość osób, które pozbywa się niechcianych przedmiotów, niepotrzebnych ubrań czy rzeczy po dzieciach sprzedaje je za znacznie mniejszą kwotę niż na nie wydała. Czasem wręcz za przysłowiowe grosze, bo chcą się pozbyć przedmiotów jak najszybciej. Z punktu widzenia podatkowego, sprzedają je ze stratą. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek podatku, skoro nie było zysku. Właśnie dlatego żądania podatkowe tak bardzo denerwują prywatnych użytkowników platform.
Jak się wytłumaczyć ze sprzedaży?
Tylko jeśli kupujesz towary w celu ich odsprzedaży, obojętnie czy są one nowe czy używane, twoja sprzedaż będzie uznana za działalność handlową i będziesz musiał ją wykazywać (jeśli całkowity dochód z handlu wyniesie więcej niż 1000 funtów w dowolnym roku podatkowym).
Przy sprzedaży własnych rzeczy płacenie podatku ciebie nie dotyczy (wyjątkiem może być sprzedaż obrazów, antyków, biżuterii za kwotę wyższą niż £6,000 – podatek wyłącznie od ZYSKU).
Maile z platform z wyliczonym potencjalnym podatkiem możesz ignorować, jeśli twoja sprzedaż nie podchodzi pod handel.
Wezwań z HMRC nie możesz ignorować, należy na nie odpowiedzieć i wytłumaczyć pochodzenie przedmiotów. Przeczytaj też jak odpowiedzieć na wezwanie HMRC.

