W nadchodzących miesiącach metro w Londynie stanie przed poważnym wyzwaniem. Związek zawodowy RMT ogłosił 6 dni strajków. Rozciągną się one od marca do maja i obejmą zarówno poranne, jak i wieczorne godziny szczytu.
Pierwsze strajki maszynistów zaplanowano na koniec marca, a każdy z nich potrwa 24 godziny. Według danych Evening Standard takie strajki mogą dotknąć szczególnie osoby, dla których metro w Londynie było podstawowym środkiem transportu. Problem dotknie także kibiców jadących na mecz kobiecej Ligi Mistrzów na stadionie Emirates.
Dlaczego metro w Londynie zatrzyma się na kilka dni?
Protesty mają swoje źródło w planach Transport for London (TfL) zakładających wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy dla maszynistów, co jednocześnie wydłużałoby ich dzienne zmiany. Członkowie RMT sprzeciwiają się temu, argumentując, że pomysł nie odpowiada prawdziwym potrzebom pracowników.
Tymczasem konkurencyjny związek Aslef zdecydowanie popiera pilotażowy program, który ma ruszyć na linii Bakerloo. Dzięki temu część pociągów nadal będzie kursować. Czterodniowy tydzień pracy nie jest nowością w sektorze kolejowym – jest standardem dla maszynistów w innych regionach. Jednak w Londynie próba wprowadzenia go wzbudza spore emocje i w związku z tym odbędą się strajki.

Strajki maszynistów zostaną przeprowadzone w kilku falach – pierwsza i druga zaplanowane są na 24–25 marca oraz 26–27 marca. Kolejne protesty przypadną na 21–22 kwietnia i 23–24 kwietnia. Ostatnie utrudnienia przypadną na 19–20 maja oraz 21–22 maja. Każda z tych akcji rozpocznie się w południe i potrwa dobę.
Strajk maszynistów z TfL sparaliżuje Londyn rano i wieczorem
Rozłożenie strajków na dwa dni sprawia, że zakłócenia obejmą zarówno poranne, jak i wieczorne godziny szczytu. Inni pracownicy TfL, pracujący na stacjach lub w administracji, nie mają prawa uczestniczyć w protestach, choć wielu może w imię solidarności pracowniczej odmówić pracy.
Równocześnie inne linie, takie jak Elizabeth Line, London Overground czy DLR, mają funkcjonować normalnie, co daje pasażerom alternatywę, lecz nie rozwiązuje problemu przeciążonych linii metra.
Jednocześnie sytuacja pokazuje, jak delikatną równowagę muszą utrzymać związki zawodowe, pracodawcy i władze miejskie. Dane wskazują, że zakłócenia w metra mogą dotknąć setek tysięcy pasażerów. Próba wprowadzenia czterodniowego tygodnia pracy w Londynie pozostaje więc kwestią wywołującą spore emocje i będącą testem dla systemu transportowego miasta.

