Rynek energii wchodzi w kolejny etap transformacji – pojawiają się eksperymentalne taryfy, zmienia się struktura rachunków, a dostawcy ostrożniej oferują długoterminowe ceny. Jak opisuje BBC, zmiany te są reakcją na niestabilność światowych rynków oraz rosnącą presję społeczną na bardziej sprawiedliwy system opłat.
W ostatnich latach rynek energii w Europie stał się wyjątkowo wrażliwy na wydarzenia międzynarodowe. Konflikty w regionach produkcji ropy i gazu potrafią błyskawicznie podnieść ceny surowców. Wystarczy kilka dni napięć na Bliskim Wschodzie, aby hurtowe ceny energii w Europie ponownie zaczęły rosnąć.
Firmy ograniczają ryzyko na rynku energii
Informacje z brytyjskich porównywarek taryf pokazują skalę reakcji rynku. Liczba dostępnych ofert z gwarantowaną, stałą ceną energii spadła w kilka dni z 38 do zaledwie 15. Jednocześnie mocno wzrósł ich koszt – zakres cenowy podniósł się z poziomu 1509–1898 funtów rocznie do 1640–2194 funtów.
Dla wielu dostawców oznacza to konieczność ograniczenia ryzyka. Energy UK wskazuje, że niestabilność hurtowych rynków paliw utrudnia oferowanie umów z gwarantowaną ceną na rok lub dłużej. Firmy muszą kupować energię z wyprzedzeniem, a przy gwałtownych zmianach cen może to wygenerować ogromne straty.
Kontrowersyjna opłata stała w rachunkach
Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów brytyjskich rachunków za energię jest tzw. standing charge, czyli dzienna opłata naliczana niezależnie od faktycznego zużycia prądu lub gazu. Przez nią rachunki za energię rosną nawet wtedy, gdy gospodarstwo przez kilka dni nie korzysta z energii.
Średnio brytyjskie gospodarstwo domowe płaci ponad 300 funtów rocznie wyłącznie za samą możliwość korzystania z przyłącza do sieci i dla wielu odbiorców jest to symbol niesprawiedliwego systemu rozliczeń, w którym koszty infrastruktury przenoszone są na wszystkich użytkowników niezależnie od ich zużycia energii. Pod wpływem rosnącej krytyki Ofgem zdecydował się przetestować nowe podejście do konstrukcji taryf.
Pilotaż nowych taryf dla 150 tys. gospodarstw
W kwietniu 2026 roku ruszyć ma roczny program pilotażowy obejmujący nawet 150 tys. brytyjskich gospodarstw domowych. W projekcie uczestniczą czterej duzi dostawcy energii: British Gas, EDF, E.ON oraz Octopus Energy.

Nowe taryfy powinny obniżyć, a w niektórych przypadkach zlikwidować opłatę stałą. Szacuje się, że gospodarstwa korzystające zarówno z gazu, jak i energii elektrycznej mogłyby dzięki temu zaoszczędzić co najmniej 150 funtów rocznie, a w skrajnych przypadkach dwa razy więcej.
Dostęp do takich ofert nie będzie jednak automatyczny. Niektórzy dostawcy wymagają minimalnego rocznego zużycia energii – na przykład około 666 kWh prądu lub 2836 kWh gazu. Inni stawiają warunek posiadania tzw. inteligentnego licznika czy korzystania z automatycznych płatności.
Brak opłaty stałej? Rachunek może i tak wzrosnąć
Mimo że brak opłaty stałej brzmi atrakcyjnie, taka koncepcja może mieć swoją cenę. Dostawcy energii prawdopodobnie będą rekompensować niższe opłaty dzienne wyższą stawką za każdą zużytą kilowatogodzinę.
Gospodarstwa o wysokim zużyciu energii mogą zapłacić więcej niż w standardowych taryfach. Nowe oferty mogą też funkcjonować poza oficjalnym limitem cen energii, który w Wielkiej Brytanii określa maksymalny poziom rachunków.
Prognozy analityków sugerują również, że presja na wzrost cen nie zniknie szybko. Według szacunków firmy Cornwall Insight limit cen energii może wzrosnąć od lipca 2026 roku do około 1801 funtów rocznie, czyli o mniej więcej 160 funtów więcej niż obecnie.

