Donald Trum to dość ekscentryczny miliarder, któremu nie można odmówić tego, że bez dwóch zdań ma dryg do interesów i potrafi wykorzystać każdą okazję byleby tylko pomnożyć swój majątek. Donald jest posiadaczem najbardziej prestiżowych nieruchomości w Chicago i Nowym Jorku: hoteli, biurowców, kasyn i apartamentowców. Zarządza ponad 100 firmami, a mimo to znalazł czas na ratowanie przed upadkiem Stanów Zjednoczonych Ameryki, oferując całego siebie w służbie narodowi. Z ramienia Partii Republikańskiej ubiega się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Jako człowiekowi niezwykle zajętemu swoimi własnymi sprawami jego uwadze uszło, że nie posiada praw własnościowych do wszystkiego, co tylko wpadnie mu w ręce. W tym przypadku chodzi o prawo do wykorzystywania cudzej twórczości. Mowa nie o pierwszym lepszym zespole country ale o samej Adele! Trump wykorzystał „Rolling In The Deep” i „Skyfall” po tym, jak wygłosił słynną apokaliptyczną wizję o Ameryce.
Rzecznik piosenkarki już zajął stanowisko z jej polecenia. Adele pod żadnym pozorem nie wyraża zgody na wykorzystywanie swojej muzyki w jakiejkolwiek kampanii politycznej. Bez względu na to, czy byłby to Trump, Obama, czy Władimir Putin. Nie chce mieć nic wspólnego z polityką. Prawdopodobnie gwiazda nie miałaby pojęcia o tym co dzieje się po drugiej stronie kuli ziemskiej gdyby nie oburzeni fani piosenkarki.
„Nie! Nie Adele! Czy Trump musi też to zrujnować?!” – napisał jeden z fanów Brytyjki. Podobne głosy oburzenia pojawiły się po tym, gdy Trump sięgnął po przebój Dream on zespołu Aerosmith. Steven Tyler również nie krył swojego oburzenia. Panie Trump, jakim chce być pan prezydentem, skoro nie szanuje cudzej własności? Ten amerykański sen może się dla Pana skończyć bolesnym przebudzeniem.

