Niemcy sięgają po rozwiązania mające szybko odciążyć portfele pracowników. Jednym z najbardziej komentowanych elementów nowego pakietu wsparcia jest nieopodatkowana premia kryzysowa w wysokości nawet 1000 euro.
Ustawa ma być przyjęta przez rząd 29 kwietnia, a potem trafi do Bundestagu. Sprawdzamy, co to oznacza dla Polaków pracujących w Niemczech i kto faktycznie może liczyć na dodatkowe pieniądze.
Premia kryzysowa bez gwarancji – na czym polega?
Najważniejsza informacja jest jednocześnie najbardziej problematyczna: premia kryzysowa nie jest świadczeniem gwarantowanym ustawowo. Oznacza to, że pracownik nie ma prawa jej żądać, a decyzja o jej wypłacie zależy wyłącznie od pracodawcy. Firmy mogą, ale nie muszą wypłacać bonusu, a jako uzasadnienie odmowy mają prawo wskazać własną trudną sytuację finansową. Niemniej, powinny chcieć użyć dodatku jako zachęty. Tym bardziej że Niemcy zaczynają mieć problem z napływem kadr z zagranicy: coraz mniej Polaków pracuje w Niemczech.
System będzie uznaniowy: jedni pracownicy otrzymają wsparcie, a inni – mimo identycznej sytuacji życiowej – nie dostaną nic. Taka konstrukcja sprawia, że premia staje się bardziej narzędziem polityki firm niż powszechnym instrumentem pomocy.
Zyskają głównie pracownicy dużych firm
Największe szanse na otrzymanie nawet 1000 euro mają osoby zatrudnione w dużych przedsiębiorstwach o stabilnej kondycji finansowej. Ponieważ takie firmy dysponują środkami pozwalającymi im na wypłatę dodatkowych świadczeń bez ryzyka dla działalności.
Inaczej wygląda sytuacja w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, w którym wysokie koszty energii, surowców i pracy często uniemożliwiają wypłatę jakichkolwiek bonusów. Pracownicy tych firm – mimo że równie mocno odczuwają skutki kryzysu – mogą zostać pominięci.
Niejasna pozostaje sytuacja pracowników sektora publicznego. W ich przypadku zasady przyznawania premii nie zostały jednoznacznie określone.
Z premii automatycznie wykluczone są osoby niemające pracodawcy. Dotyczy to przede wszystkim samozatrudnionych oraz przedstawicieli wolnych zawodów. Poza systemem pozostają również emeryci i niepracujący studenci.
Pomoc dla pracowników czy obciążenie firm?
Pomysł wprowadzenia premii od początku wzbudza duże emocje zarówno wśród ekonomistów, jak i polityków z uwagi na brak równości w dostępie do świadczenia oraz przerzucenie odpowiedzialności za wsparcie pracowników na przedsiębiorców.

Szczególnie ostre głosy płyną ze strony sektora małych firm i rzemieślników. W ich ocenie premia kryzysowa faworyzuje największe przedsiębiorstwa i pogłębia nierówności na rynku pracy. Poza tym zwolnienie premii z podatków oznacza miliardowe ubytki w budżecie.
Ceny benzyny i diesla powinny spaść
Obok premii kryzysowej kanclerz Friedrich Merz ogłosił pakiet zmian, który ma przede wszystkim odciążyć kierowców. Jego najważniejszym elementem jest obniżenie podatku na paliwo w Niemczech – ceny benzyny i diesla mają spaść o około 17 centów brutto na litrze przez dwa miesiące. Nie ma niestety pełnych informacji, z czego zostaną pokryte koszty tej ulgi, ale część obciążeń ma objąć bezpośrednio sektor paliwowy.
Sytuacja na rynku paliw pozostaje napięta. Ceny rosną od momentu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie – olej napędowy podrożał o ponad 50 centów za litr, a benzyna o około 30. Nie wynika to z fizycznych braków paliwa, ale z obaw o stabilność dostaw. Władze Niemiec uspokajają, że na razie nie ma niedoborów, a dostawy pochodzą z różnych kierunków, m.in. z Kazachstanu czy Norwegii.
W razie głębokiego kryzysu rząd zakłada wprowadzenie ograniczeń zużycia paliwa, priorytetowe traktowanie transportu publicznego, służb ratunkowych i logistyki oraz zwiększenie importu z alternatywnych źródeł.

