Darmowy dostęp do najważniejszych muzeów uchodzi w Wielkiej Brytanii za symbol otwartości i dumy narodowej. Niestety powoli zaczyna być luksusem, na który państwa zwyczajnie nie stać. Roczne finansowanie instytucji kultury sięga blisko 500 mln funtów. Przez inflację bezpłatny wstęp do muzeum dla wszystkich zaczyna się chwiać.
Właśnie dlatego pojawiają się koncepcje, które jeszcze kilkanaście lat temu byłyby politycznie nie do pomyślenia. Jak opisuje The Telegraph, jednym z rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie opłat dla zagranicznych turystów przy jednoczesnym utrzymaniu darmowego wstępu dla mieszkańców.
Miliardy w turystyce – niewykorzystany potencjał
Turystyka generuje ogromne przychody. W samym Londynie miliony odwiedzających rocznie trafiają do muzeów, które należą do najczęściej odwiedzanych atrakcji w Europie. Szacuje się, że wprowadzenie nawet niewielkich opłat mogłoby przynieść setki milionów funtów dodatkowych wpływów rocznie.
Co ciekawe, Wielka Brytania jest wyjątkiem na tle Europy. W wielu krajach standardem jest bilet wstępu dla turystów spoza danego regionu – przykładowo w Paryżu osoby spoza Unii Europejskiej płacą więcej za wejście do największych muzeów. Jak widać, model różnicowania cen funkcjonuje i jest społecznie akceptowany.
Równolegle pojawia się koncepcja podatku turystycznego doliczanego do noclegów z ukierunkowaniem pozyskanych w ten sposób pieniędzy bezpośrednio na wsparcie kultury. O wprowadzeniu podatku turystycznego było głośno w Londynie.
Jak muzea zweryfikują, czy Polak jest mieszkańcem UK?
Dla Polaków oznaczałoby to konkretną różnicę: osoby mieszkające w Wielkiej Brytanii mogłyby nadal korzystać z muzeów bezpłatnie, natomiast Polacy odwiedzający Londyn wyłącznie jako turyści musieliby zapłacić za wejście.

Pojawia się pytanie praktyczne: jak muzea mogłyby rozróżniać, kto jest mieszkańcem UK, a kto przyjezdnym turystą? Możliwe rozwiązania to np. weryfikacja adresu zamieszkania przez dokumenty tożsamości lub systemy rejestracji online, które sprawdzają status rezydenta.
Opłaty dla turystów a darmowy dostęp dla mieszkańców
Z jednej strony nie brakuje głosów krytycznych. Darmowy dostęp do sztuki przez lata był jednym z fundamentów budowania wizerunku kraju jako miejsca otwartego na powszechną kulturę. Wprowadzenie opłat – nawet tylko dla części odwiedzających – może tę wersję zmienić.
Z drugiej trzeba pamiętać o liczbach. Utrzymanie dużych instytucji to milionowe wydatki rocznie, a wiele z nich już teraz mierzy się z deficytami sięgającymi kilku milionów funtów.
Dlatego debata nie dotyczy już tego, czy zmiany są potrzebne, ale jak je wprowadzić, by masowo nie zniechęcić odbiorców. Niewielka opłata dla turysty jest mniej odczuwalna niż systemowe cięcia w kulturze.

