Ostatnia awaria infolinii HMRC pokazała jak kruchy jest system. W cieniu głośnych aari są ogromne opóźnienia w nadawaniu podatnikom odpowiednich numerów identyfikacyjnych, modyfikowaniem danych czy doradzaniem w przypadku wątpliwości. W efekcie wszystkich tych sytuacji może dojść do opóźniania złożenia rozliczania podatkowego. I to nie z winy podatnika, a urzędu. Jednak nawet w takiej sytuacji kara od HMRC za spóźnienie jest nieunikniona i podatnik ją zapłaci.
31 stycznia to w Wielkiej Brytanii data graniczna, która co roku spędza sen z powiek milionom podatników. Do tego dnia należy złożyć rozliczenie Self Assessment. Natomiast każde spóźnienie – choćby jednodniowe – oznacza automatyczną karę w wysokości 100 funtów. Problem w tym, że coraz częściej opóźnienia nie wynikają z zaniedbań podatników, lecz z niewydolności samego urzędu skarbowego HMRC. Mimo to odpowiedzialność finansowa spada wyłącznie na obywatela.
Infolinia, która nie działa, i system, który się zapycha
Ostatnie tygodnie pokazały, jak krucha jest struktura obsługi podatników w Wielkiej Brytanii. Awaria infolinii HMRC, wielotygodniowe kolejki po uzyskanie numeru UTR, brak możliwości poprawienia danych czy uzyskania jednoznacznej interpretacji przepisów – to dziś codzienność wielu samozatrudnionych i drobnych przedsiębiorców. Czas oczekiwania na połączenie telefoniczne sięga nawet godziny, a na przesłanie kluczowych danych identyfikacyjnych trzeba czekać nie kilkanaście dni, lecz nawet sześć tygodni.
W praktyce oznacza to, że podatnik, który chce działać zgodnie z prawem, często nie ma fizycznej możliwości złożenia deklaracji na czas. System cyfrowy wymaga numerów i dostępu, których urząd nie dostarcza w terminie.
Kara od HMRC za spóźnienie, bez refleksji nad przyczyną
Brytyjskie prawo podatkowe jest w tym zakresie bezlitosne. Kara za spóźnienie jest naliczana automatycznie. I to niezależnie od tego, czy opóźnienie wynika z winy podatnika, czy z opóźnień po stronie HMRC. Nawet udokumentowane próby kontaktu z urzędem, wielokrotne telefony czy zgłoszenia online nie chronią przed sankcją finansową.
Dopiero po zapłaceniu kary podatnik może próbować się od niej odwołać, wykazując tzw. „reasonable excuse”. W praktyce jednak takie odwołania bywają rozpatrywane miesiącami. Natomiast ich skuteczność jest niewielka. Wielu podatników rezygnuje. Uznają bowiem, że walka z systemem pochłonie więcej czasu i nerwów niż sama kara.
Problemy kadrowe i niskie płace
Eksperci podatkowi nie mają wątpliwości, że źródłem problemu są braki kadrowe i niskie wynagrodzenia w HMRC. Znaczna część pracowników infolinii zarabia na poziomie płacy minimalnej i nie posiada wystarczającego przeszkolenia do rozwiązywania złożonych spraw podatkowych. Rotacja kadr jest wysoka. Natomiast doświadczenie – ograniczone.
To przekłada się na chaos informacyjny. Podatnicy słyszą sprzeczne porady. Są odsyłani od jednego konsultanta do drugiego. A czasem po prostu tracą połączenie w trakcie rozmowy. Każdy taki dzień zwłoki przybliża ich do przekroczenia terminu i nieuchronnej kary.
Perspektywa podatnika: odpowiedzialność bez realnego wpływu
Dla samozatrudnionych, freelancerów czy osób dorabiających do etatu 100 funtów kary to często realny cios w domowy budżet. Szczególnie dotkliwy jest fakt, że kara nakładana jest niezależnie od intencji i starań podatnika. W odczuciu wielu osób system przerzuca całe ryzyko swojej niewydolności na obywateli, którzy nie mają narzędzi, by się przed tym zabezpieczyć.

Stanowisko HMRC: „pracujemy nad poprawą”
HMRC zapewnia, że średni czas oczekiwania na połączenie telefoniczne spadł w ostatnim roku, a poprawa jakości obsługi jest priorytetem. Urząd zachęca do korzystania z narzędzi online i podkreśla, że pracownicy – także pracujący zdalnie – podlegają tym samym standardom. Krytycy wskazują jednak, że deklaracje te rozmijają się z doświadczeniem podatników, zwłaszcza w okresie styczniowego szczytu.
Kara od HMRC za spóźnienie. System bez wentyla bezpieczeństwa
Sprawa kar za spóźnienie z rozliczeniem podatkowym obnaża fundamentalny problem brytyjskiego systemu: brak mechanizmu, który uwzględniałby niewydolność administracji. Termin jest sztywny, kara automatyczna, a odpowiedzialność jednostronna. W efekcie nawet uczciwy podatnik, działający w dobrej wierze, może zostać ukarany za błędy państwa.
Dla wielu to symbol szerszego kryzysu zaufania do instytucji publicznych w Wielkiej Brytanii – kryzysu, w którym prawo działa sprawnie tylko wtedy, gdy obywatel ponosi konsekwencje, a urząd pozostaje bezkarny.

