Wynajmowanie mieszkań pozostaje jednym z najbardziej dynamicznych i jednocześnie najtrudniejszych segmentów rynku. Londyn traktuje problem poważnie i w związku z tym uruchamia fundusz wspierający najemców w walce z patolandlordami.
Wprowadzenie funduszu o wartości 400 tys. funtów oraz szerokiej reformy prawa najmu to przykład, jak państwo próbuje przywrócić równowagę w tym obszarze.
Prawie 9 mln funtów kar i wciąż ten sam problem
Wynajmowanie mieszkań jest w Londynie popularne. Około 2,7 mln osób w stolicy korzysta z wynajmu. Tak duża skala powoduje, że nawet niewielka dysfunkcja szybko przeradza się w poważny problem systemowy. Statystyka z lat 2023–2025 pokazuje, że choć na nieuczciwych właścicieli mieszkań nałożono grzywny o łącznej wartości około 8,7 mln funtów, udało się wyegzekwować mniej niż 3 mln.
Wymowne są statystyki dotyczące egzekwowania prawa – ponad 1300 decyzji o ukaraniu nieuczciwych właścicieli nie przełożyło się na radykalną poprawę sytuacji. Co więcej, część samorządów przez dwa lata nie nałożyła ani jednej kary, co pokazuje, że problem tkwi nie wyłącznie w przepisach, ale też w ich stosowaniu.
Rząd uderza w patologie rynku najmu
Planowana reforma rynku najmu wprowadza szereg zmian. Jedną z nich jest likwidacja eksmisji bez podania przyczyny. Równocześnie zakazane zostaną tzw. wojny licytacyjne, które windowały czynsze ponad wartość rynkową. I będzie wprowadzony zakaz dyskryminacji rodzin z dziećmi oraz osób korzystających z pomocy socjalnej.

Dotychczas takie praktyki – mimo że formalnie ograniczane – wciąż występowały. Dodatkowo maksymalny poziom kar dla nieuczciwych właścicieli wzrośnie z 7 tys. do nawet 40 tys. funtów, co powinno zadziałać odstraszająco. Renters’ Rights Act wchodzi w życie 1 maja.
Miliony na egzekwowanie prawa – czy to przełom?
Przepisy nie wystarczą, jeśli nie pójdą za nimi narzędzia służące do egzekucji. Uruchomienie funduszu w wysokości 400 tys. funtów przez burmistrza Londynu Sadiqa Khana ma w tym pomóc. Pieniądze trafią m.in. do organizacji wspierających najemców oraz do lokalnych władz odpowiadających za kontrolę rynku.
Równolegle rząd zapowiedział przekazanie ponad 18 mln funtów na przygotowanie administracji do wdrożenia nowych przepisów. Problem niedofinansowania był bowiem jednym z głównych hamulców skuteczności dotychczasowego systemu. Bez tego nawet najwyższe kary pozostają martwym zapisem.

