Dwa oblicza biało-czerwonych w Hiszpanii. Nasi stranieri grający w La Liga byli bohaterami na sportowej prasy na Półwyspie Iberyjskim, zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi.
Hiszpańscy dziennikarze pieją z zachwytu nad grą Przemysława Tytonia. Polski bramkarz w 24. kolejce Primera Division grał jak natchniony i uratował wynik swojej drużynie.
Jego Elche wygrało z Eiberem 1:0, a jego interwencje przy strzałach Raula Navasa, Federico Piovaccariego i Andrei Capa zapierały dech w piersiach.
„Są takie dni, kiedy bramkarz wydaje się nie do zdarcia. Bez względu na to, w jaki sposób próbuje się go pokonać” – napisano w „Marce” i nie sposób się z tym nie zgodzić. W przeciwieństwie do Tytonia, który w Primera Division radził sobie ze zmiennym szczęściem, Grzegorz Krychowiak od samego początku należał do najlepszych piłkarzy Sevilli.
Na jesieni wypracował sobie opinię jednego z najsolidniejszych defensywnych pomocników w Hiszpanii, ale na wiosnę obniżył nieco loty. Teraz wraca do wysokiej formy, czego najlepszym dowodem są gole strzelone Getafe w zeszłej i Cordobie w tej kolejce oraz świetna gra w destrukcji.
Tą laurkę psuje nieco czerwona kartka, którą Polak został ukarany za brzydki faul na Rene Khrinie. Ale nawet w tej sytuacji Krychowiak pokazał klasę – nie wykłócał się z arbitrem, tylko przyznał mu rację i przeprosił rywala. Brawo!

