Ceny w Niemczech coraz mocniej odciskają się na codzienności zachodnich sąsiadów Polski. Najnowsze badanie Instytutu Forsa pokazuje, że Niemcy odczuwają skutki napędzane m.in. sytuacją na Bliskim Wschodzie i dostosowują wydatki do trudnej rzeczywistości.
Zmiana nie ma charakteru kosmetycznego, lecz uchodzi za głęboką transformację wyborów konsumenckich, obejmującą niemal wszystkie obszary życia – od jedzenia po transport. Co istotne, ograniczenia nie dotyczą wyłącznie najuboższych. Choć to właśnie młodzi i osoby o niższych dochodach najczęściej deklarują konieczność oszczędzania, skala zjawiska obejmuje ponad połowę społeczeństwa.
Na czym oszczędzają Niemcy?
Z raportu wynika, że aż 58 proc. Niemców ograniczyło wydatki. Konsumenci podejmują mniej spontanicznych decyzji zakupowych i ostrożniej podchodzą do planowania budżetu. Komunikacja miejska w Berlinie drożeje, a czynsze w Niemczech wzrosły o 44 proc., przy czym w Berlinie o 70 proc.
Najczęściej wskazywane obszary oszczędności to:
- jedzenie na mieście – ograniczone przez 76 proc. badanych,
- zakupy spożywcze – zmniejszone przez 69 proc. respondentów,
- paliwo – redukcja wydatków u około 65 proc. osób,
- energia – oszczędza 59 proc. gospodarstw domowych,
- podróże i wakacje – cięcia deklaruje 57 proc. ankietowanych,
- rozrywka i rekreacja – ograniczone przez 55 proc.
Zmiana nawyków odpowiada na wzrost cen paliw o około 50 centów w krótkim okresie. Benzyna kosztuje średnio 2,2 euro za litr, a olej napędowy 2,31 euro. Jeszcze kilka miesięcy temu takie ceny wydawały się nieprawdopodobne.
Transport i styl życia – nowe wybory Niemców
Więcej osób rezygnuje z samochodu na rzecz tańszych alternatyw. Co ciekawe, ta chwilowa reakcja może utrwalić się trend.

- 51 proc. częściej korzysta z roweru,
- 42 proc. wybiera przemieszczanie się pieszo,
- 35 proc. częściej korzysta z transportu publicznego,
- 22 proc. organizuje wspólne dojazdy.
Premia kryzysowa. Kto skorzysta?
W odpowiedzi na rosnące niezadowolenie społeczne niemiecki rząd przygotowuje pakiet osłonowy. Jednym z jego częściej komentowanych elementów jest tzw. premia kryzysowa o wysokości 1000 euro.
Jej konstrukcja wzbudziła kontrowersje, ponieważ nie jest to świadczenie gwarantowane – decyzja o wypłacie zależy wyłącznie od pracodawcy. Największe szanse na grant mają pracownicy dużych firm, sektor małych i średnich przedsiębiorstw może nie być w stanie wypłacić bonusów, a samozatrudnionych, studentów oraz emerytów automatycznie wykluczono z pomocy.
Dodatkowo rząd planuje czasowe obniżenie podatków na paliwo, w związku z czym cena benzyny i diesla spadnie o około 17 centów na litrze.
