Najemcy w Niemczech muszą mierzyć się z niemal niemożliwymi do udźwignięcia podwyżkami czynszu. Od 2016 roku wzrosły one średnio o 44 proc. Natomiast w Berlinie o prawie 70 proc.
Życie w Niemczech staje się coraz droższe. Niestety wynajem odgrywa w tym dużą rolę. Kraj ten słynie z tego, że mieszkańcy dużych miast wolą wynajmować mieszkania, a nie je kupować. Bardzo możliwe, że postawę tę będą musieli zweryfikować, gdyż w ostatnich latach czynsze znacząco wzrosły.
Czynsze w Niemczech coraz wyższe
Według danych rządowych w 14 z 15 największych niemieckich miast czynsze wzrosły średnio o 44 proc. w latach 2016 – 2025. Natomiast w Berlinie zwiększyły się o 69 proc., a w Lipsku średnio o 67 proc.
Berlin nie jest jednak najdroższym miastem w Niemczech. To niechlubne miejsce zajmuje Monachium z czynszem wynoszącym 21,29 euro za metr kwadratowy. Tuż za nim plasuje się Frankfurt nad Menem z 16,58 euro i wzrostem od 2016 roku o 39 proc. A tuż za nim Stuttgart z 16,06 euro za metr kwadratowy i wzrostem o 37 proc.

Właściciele nieruchomości zawyżają stawki
Od 1 czerwca 2015 roku obowiązuje tzw. hamulec czynszowy dla istniejących mieszkań. Zgodnie z nim czynsz nie powinien przekraczać o 10 proc. lokalnego czynszu porównawczego.
Niestety narzędzie to okazało się mało skuteczne, a właściciele nieruchomości nadal zawyżali stawki. Aby z tym walczyć, niemiecki rząd uruchomił w 2024 roku tzw. kalkulator czynszu (Mietwucher-Rechner).
W ten sposób najemcy w Niemczech mogą skorzystać z kalkulatora online i dowiedzieć się, czy wynajmujący pobiera od nich nielegalnie wysoki czynsz. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, mogą to zgłosić. Wystarczy skontaktować się z lokalnym stowarzyszeniem najemców (Mieterverein).
Po uruchomieniu kalkulatora w pierwszym roku skorzystało z niego 220 000 najemców. Aż dwie trzecie z nich dowiedziało się, że płacą zawyżony czynsz. Połowa najemców, którzy stwierdzili, że płacą za dużo, stwierdziła, że płaci o 50 proc. więcej niż maksymalny lokalny czynsz porównawczy, ustalony na podstawie wskaźnika czynszów.

