Holenderski rząd podjął decyzję o rozszerzeniu uprawnień policji w zakresie monitorowania aktywności w internecie. Projekt ustawy, który w piątek został poparty przez ministrów, pozwala służbom na przeglądanie i gromadzenie informacji z publicznie dostępnych źródeł online. Nawet jeśli osoby obserwowane nie są podejrzane o planowanie przestępstwa. Policja będzie przeglądać social media i na bazie publikacji typować osoby do monitorowania.
Projekt ustawy ma wprowadzić możliwość systematycznego monitorowania mediów społecznościowych i innych publicznych platform internetowych przez policję. Dotyczy to m.in. analizowania postów, komentarzy czy wydarzeń online, które mogą wskazywać na potencjalne zamieszki lub akty wandalizmu. Policja będzie mogła również przechowywać takie dane i wykorzystywać je w działaniach prewencyjnych.
Minister sprawiedliwości David van Weel argumentuje, że zmiana „wprowadzi policję w XXI wiek” i pozwoli lepiej reagować na zagrożenia. Szczególnie w kontekście demonstracji i potencjalnych zamieszek, takich jak skrajnie prawicowe protesty w Hadze w zeszłym roku.
Kogo będzie monitorowała policja?
Ustawa przewiduje, że głównym celem będą demonstranci i potencjalni uczestnicy zamieszek. Jednak przepisy są na tyle szerokie, że w praktyce mogą objąć duże grupy społeczne. Obejmą również osoby działające legalnie w ruchach społecznych, takich jak Extinction Rebellion czy organizacje obywatelskie.
Policja będzie działać wyłącznie w oparciu o publiczne dane. Mimo to eksperci obawiają się, że automatyzacja monitoringu może prowadzić do nadmiernej inwigilacji, dyskryminacji oraz koncentrowania się na grupach o odmiennych poglądach politycznych.
Dlaczego ustawa budzi kontrowersje?
Krytycy projektu, w tym holenderska AP (Autoriteit Persoonsgegevens), zwracają uwagę na niejasne granice prawa i potencjalne ryzyko naruszenia prywatności. Rada ds. praw człowieka wskazuje, że nowe przepisy mogą ograniczać fundamentalne wolności, takie jak prawo do prywatności, wolność słowa i prawo do pokojowych zgromadzeń.

fot. shutterstock.com
Wielu ekspertów ostrzega, że choć celem jest zapobieganie przestępstwom i zamieszkom, w praktyce ustawa może objąć osoby niezaangażowane w działalność przestępczą, prowadząc do profilowania obywateli według poglądów politycznych.
Jak będzie wyglądał proces?
Projekt ustawy przewiduje, że policja będzie mogła korzystać z nowych uprawnień tylko wtedy, gdy istnieją przesłanki wskazujące na potencjalne zagrożenie. Działania będą prowadzone pod nadzorem lokalnych burmistrzów, a dostęp do danych ma być ograniczony do informacji publicznych.
Obecnie projekt trafił do Rady Stanu, która oceni jego zgodność z prawem i wyda opinię przed dalszym procedowaniem w parlamencie. Dopiero po tej analizie ustawa może wejść w życie. To oznacza, że jej ostateczny kształt może ulec zmianie w odpowiedzi na uwagi ekspertów i organizacji praw człowieka.
Policja będzie przeglądać social media
Nowa ustawa pokazuje, że Holandia chce dostosować działania policji do realiów cyfrowych. Natomiast wywołuje również poważne pytania o granice inwigilacji i ochronę praw obywatelskich. Dlatego wyzwaniem jest znalezienie równowagi między skutecznością prewencji a ochroną prywatności i wolności demokratycznych.

