Ryanair zaostrza politykę dotyczącą bagażu podręcznego. Obsługa naziemna będzie otrzymywać 2,5 euro premii za każdy wykryty nadwymiarowy bagaż, zamiast dotychczasowych 1,5 euro. Co więcej, zniesiony zostanie miesięczny limit premii w wysokości 80 euro. Co to oznacza? Że pracownicy pewnie będą chętniej kontrolować walizki pasażerów.
Z perspektywy podróżnych oznacza to, że każda torba, która choć minimalnie przekroczy dozwolone wymiary, może stać się powodem dodatkowej opłaty. Pasażerowie obawiają się, że system, który miał być narzędziem porządkowym, w praktyce zamieni się w maszynkę do zarabiania.
Każdy pasażer ma obowiązek stosować się do regulaminu przewoźnika
Podstawowe zasady przewoźnika dotyczące transportu bagażu są proste. Od sierpnia na pokład samolotu Ryanaira można wnosić większy bagaż bez ponoszenia dodatkowych opłat. Dotychczasowy limit odpowiadał około 20 litrom pojemności. Nowe wymiary to 40 x 30 x 20 cm, czyli aż 24 litry.
Dla pasażerów, którzy decydują się na wykupienie dodatkowego bagażu podręcznego o wadze do 10 kg, zasady pozostają bez zmian. Dalej mogą oni zabrać na pokład walizkę o wymiarach 55 x 40 x 20 cm, umieszczaną w schowku nad głową. Taki bagaż jest dostępny za dodatkową opłatą lub w ramach wyższych taryf.
Gdy pasażerowie czują presję, linia lotnicza liczy zyski
Choć Ryanair tłumaczy, że premiowanie obsługi ma służyć utrzymaniu dyscypliny i przejrzystości, pasażerowie odbierają to jako dodatkową formę presji. Dla wielu ludzi to stresujące doświadczenie, szczególnie że kontrole przy bramkach bywają bardzo szczegółowe.
Część pasażerów wprost twierdzi, że linia lotnicza po prostu szuka kolejnych sposobów na wyciągnięcie pieniędzy – tym razem robi to poprzez motywowanie pracowników do skrupulatnych kontroli.

Nie brakuje historii, w których pasażerowie musieli dopłacić za walizkę tylko dlatego, że zamek błyskawiczny czy uchwyt minimalnie wystawał poza wyznaczoną ramkę. Ryanair odpiera te zarzuty. Jak twierdzi, niewielkie odstępstwa obsługa toleruje. Problem dotyczy głównie osób z wyraźnie zbyt dużymi torbami.
Nadwymiarowy bagaż to marginalny problem w skali przewoźnika
Według przewoźnika nadwymiarowy bagaż to marginalny problem w skali firmy. Zdecydowana większość podróżnych (ponad 99 proc., za słowami Michaela O’Leary’ego, szefa Ryanaira) przestrzega zasad i nie ma żadnych kłopotów.
Jednak wrażenia pasażerów bywają inne. Coraz więcej osób skarży się na rosnącą opresyjność kontroli. Ludzie obawiają się, że każdy, nawet najmniejszy szczegół, zostanie wykorzystany na ich niekorzyść i stanie się pretekstem do dopłaty.
Ryanair pozostaje nieugięty. Według O’Leary’ego ścisła kontrola bagażu to fundament tanich biletów i sprawnego działania linii.
– Prowadzimy tanią i efektywną linię – i nikt nie będzie nam w tym przeszkadzał – oświadczył szef Ryanaira.