Aby go podziwiać w porcie Southampton, zjechali się okoliczni mieszkańcy. Wielką fetę uświetnili swoimi występami cyrkowcy i tancerze, jednak gościem honorowym była sama królowa. – Nazywam cię Brytannią. Niech Bóg błogosławi ciebie i wszystkich, którzy będą na tobie pływać – tak wycieczkowiec uroczyście ochrzciła Elżbieta II. Długi na 330 m, ważący 143 tys. ton jest największym statkiem, który opuścił kiedykolwiek brytyjską stocznię. Jak na statek o takich rozmiarach nie ma co liczyć na zawrotne prędkości, ale mimo wszystko „wyciągnie” prędkość 40 km/h. Wycieczkowiec ma do zaoferowania ok. 3,7 tys. miejsc dla podróżnych na 15 pokładach, dodatkowo przewidziano 1,4-tysięczną załogę.
I to nie tylko gabaryty budzą podziw, trzeba zajrzeć do środka! A tam od luksusu i przepychu może się aż zakręcić w głowie. Atrium na pokładzie liczy trzy piętra i wyglądem onieśmiela nawet najbardziej wybrednych gości. Pokoje trudno nazwać kabinami, są to raczej apartamenty z własną łazienką, garderobą, a nawet zestawami do masażu. Dla poszukujących rozrywki przygotowano 13 różnych barów, dla wygłodniałych – 13 różnych restauracji, dla żądnych sztuki – teatr, dla wysportowanych – siłownię, a wszystko pięknie przyozdobione najdroższymi dziełami sztuki. Oczywiście do dyspozycji są również baseny, SPA, itp.
Na koniec dwa najważniejsze pytania. Ile mogło kosztować skonstruowanie takiego kolosa? Otóż budowa statku pochłonęła 473 mln. funtów. Ile kosztuje rejs w takim zbytku? Jak wiadomo, luksus swoje kosztuje. Jedna noc to wydatek rzędu ponad 2 tys. zł.
Britannia zaprasza na pokład!

